Nie bójmy się określenia „współpłacenie”

Posłowie Nowoczesnej chcą odczarować kwestię współpłacenia pacjentów za świadczenia medyczne. W opinii przekazanej redakcji Pulsu Medycyny poseł Marek Ruciński przekonuje, że warto rozważyć zmiany prawne umożliwiające pacjentom wykonywanie dopłat do np. lepszej jakości wyrobów medycznych.

Marek Ruciński przekonuje, że dobrowolność współfinansowania świadczeń rzeczowych to temat, którego nie można unikać. "Jestem lekarzem z 40-letnim doświadczeniem. Wybrałem ten zawód, aby pomagać ludziom i dobro pacjentów leży mi szczególnie na sercu. Ten cel przyświecał mi także w chwili, gdy rozpoczynaliśmy pracę nad nowelizacją ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Postęp technologiczny, większa wiedza pacjentów na temat dostępnych metod leczenia ich schorzeń sprawiły, że lekarze niemal każdego dnia odpowiadają na setki pytań dotyczących możliwości skorzystania np. z lepszej jakości wyrobów medycznych. To codzienność na oddziałach ortopedycznych, okulistycznych czy w gabinetach stomatologicznych"- ocenił poseł Nowoczesnej. Jego zdaniem zaistniała sytuacja wymaga nowelizacji przepisów, które powinny umożliwić pacjentom oraz samym lekarzom korzystanie z z nowoczesnych rozwiązań współczesnej medycyny w warunkach publicznej służby zdrowia. 

Zdaniem posła "współfinansowanie niektórych świadczeń zdrowotnych jest potrzebne" i co więcej przekonuje, że nie jest w tym myśleniu osamotniony. "O takich rozwiązaniach myślał przecież minister Krzysztof Łanda, próbując nowelizować w październiku 2016 r. ustawę refundacyjną czy szef resortu zdrowia Konstanty Radziwiłł. W jego ustawie o działalności leczniczej znalazły się przepisy, które wprost mówiły o „współfinansowaniu” i gdyby nie opór szefowej rządu o tych rozwiązaniach rozmawialibyśmy na Komisji Zdrowia"- wskazuje poseł Nowoczesnej.

Jednocześnie przedstawiony przez partię Marka Rucińskiego projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach zakłada dobrowolność współfinansowania rzeczowych świadczeń przez pacjentów.

"W naszej nowelizacji (druk sejmowy 1201 raz z autopoprawkami z dnia 26 września br.) znalazły się przepisy, które dają im możliwość skorzystania np. z lepszej jakości wyrobu medycznego, za który (pacjenci- przyp. redakcji) uregulują różnicę między ceną zakupu, a wysokością limitu finansowania"- wskazuje poseł i podkreśla, że dopłata dotyczyć będzie wyłącznie wyrobu medycznego, a nie samej procedury. Ta ostatnia będzie nadal finansowana z budżetu NFZ. Co więcej zdaniem projektodawców zaproponowane przepisy w żaden sposób nie premiują pacjentów w dostępie do lekarza-specjalisty, a w ich myśl wszyscy pacjenci są równi.

"Wiele osób akcentowało niesprawiedliwość proponowanych rozwiązań, podnosząc argument, że są osoby, które na dopłatę do ponadstandardowego świadczenia nie mogą sobie pozwolić. A co z tymi, którzy o lepszej jakości wyrobach czytają w Internecie, słyszą o nich w prywatnych gabinetach medycznych? Dlaczego mamy nie wykorzystać wiedzy i umiejętności lekarzy do leczenia schorzeń nowoczesnymi metodami, które zapewnią sprawność fizyczną pacjentom na dłużej? Dlaczego taka forma leczenia nie może być praktykowana w publicznych placówkach?"- pyta Marek Ruciński w przesłanym do redakcji piśmie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.