Co można poprawić w płynoterapii śródoperacyjnej

Około 200 szpitali wzięło udział w pierwszym ogólnopolskim badaniu „Ocena płynoterapii śródoperacyjnej”. Do tej pory specjaliści tylko domniemywali, w jaki sposób prowadzona jest płynoterapia w Polsce, opierając się na analizie rodzaju oraz liczby kupowanych płynów przez placówki medyczne.

„Płynoterapia jest podstawową formą terapii dla każdego chorego, który sam nie może przyjmować płynów. Podobnie jak tlen, płyny są niezbędne do życia, dlatego przetaczanie ich w czasie operacji nabiera dużego znaczenia” – tłumaczy prof. nadzw. dr hab. n med. Waldemar Machała, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii UM w Łodzi, autor badania.

Polegało ono na jednoczasowym określeniu rodzaju oraz objętości przetaczanych płynów u internistycznie zdrowych pacjentów poddawanych zabiegom operacyjnym, których czas nie przekracza 2 godzin. 

„Zaskoczeniem dla zespołu badawczego było to, że ponad 20 proc. spośród wszystkich biorących udział w badaniu anestezjologów przetacza 0,9% NaCl. Nie jest to błąd, choć marzy mi się, aby większość przetaczanych krystaloidów stanowiły roztwory zbilansowane” – poinformował prof. Waldemar Machała.

Wyniki badania wykazały również, że w polskich szpitalach śródoperacyjnie przetaczana jest zbyt duża objętość płynów. „Użycie środków naczynioskurczowych z kolei nie jest częste. Odwrotnie jest na zachodzie Europy, gdzie lekarze częściej używają leków wazoaktywnych, dzięki czemu objętość przetaczanych płynów jest mniejsza” – dodał prof. Machała. 

Objętość przetaczanych śródoperacyjnie koloidów jest, jak podkreślił prof. Machała, znacząca, a poza tym zbyt często wybierana jest żelatyna. Dzieje się tak, ponieważ koloidy w procesie śródoperacyjnym zostały zakwalifikowane jako preparaty uzupełniające o objętość utraconej krwi. „Gdyby przyjąć taki punkt widzenia, należałoby domniemywać, że w czasie operacji planowych utrata krwi jest niemała, a to nie wydaje się nawet prawdopodobne” – skomentował prof. Machała. 

Planując badanie, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii UM w Łodzi zakładał, że objętość przetaczanych płynów będzie uzależniona od stanu chorego. Dla pacjenta w cięższym stanie ogólnym powinna być ona mniejsza, natomiast leki naczynioskurczowe powinny być podawane częściej. Wyniki badania wykazały jednak, że zarówno chorzy kwalifikowani jako ASA I (pacjent zdrowy), ASA II (pacjent z łagodnym schorzeniem układowym, niemającym wpływu na normalne funkcjonowanie), jak i ASA III (pacjent z ciężkim schorzeniem układowym, ograniczającym normalne funkcjonowanie) otrzymywali porównywalne objętości płynów. Co więcej, pacjenci mieli przetaczane płyny o podobnym składzie. Badanie wykazało brak korelacji między objętością podawanych płynów a wiekiem, stanem chorego i czasem trwania operacji.

„Badanie nie miało na celu stworzenia zaleceń, czy standardów. Miało być jedynie wskazówką, co można by jeszcze zmienić, aby być bliższym fizjologii” – podkreślił prof. Machała.

Można osiągnąć ten cel, przestrzegając następujących zaleceń:

• mniej płynów w ogóle,

• jak najmniej koloidów (jeżeli brak jest wskazań),

• jak najmniej 0,9% NaCl (jeżeli brak jest wskazań),

• częściej podawać noradrenalinę,

• w płynoterapii brać pod uwagę wiek, stan chorego i czas operacji.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.