Jelita to nasz drugi mózg

Lekarze, psychodietetycy i inni specjaliści są zgodni: kondycja naszych jelit przekłada się na stan naszego umysłu. Istnieje na to coraz więcej dowodów.

„Badania potwierdzają, że poprzez uszkodzenie ciągłości bariery jelitowej do krwiobiegu dostają się antygeny bakteryjne, toksyny lub niestrawione składniki pokarmu, co powoduje reakcję ze strony układu immunologicznego. Reakcja zapalna organizmu może z kolei aktywować zaburzenia psychiczne” – mówi Marta Kierzkowska-Grzybek z Instytutu Psychodietetyki, wykładowca SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego.

Jeżeli więc ktoś obserwuje u siebie stany depresyjne, lękowe czy objawy dużego stresu, może podejrzewać, ze przyczyna nie tkwi w głowie, ale właśnie w jelitach. Wiadomo bowiem, że 90 proc. sygnałów wędruje z jelit do mózgu. Tak więc to, co się dzieje w naszych brzuchach, wpływa na cały organizm.

„Jelita to nasz drugi mózg. U człowieka zajmują powierzchnię ok. 600 mkw., czyli mniej więcej tyle, ile wynosi powierzchnia kortu tenisowego. Na tym „korcie” znajduje się aż 100 bilionów drobnoustrojów. To ok. 10 razy więcej niż liczba wszystkich komórek naszego ciała” – opowiada Marta Kierzkowska-Grzybek.

Za mało serotoniny

Wyodrębniono już szczepy bakterii, które mogą działać wspomagająco na stany depresyjne. Są to tzw. psychobiotyki. Badania dowiodły, że zmniejszają one stan zapalny oraz podwyższają poziom tryptofanu potrzebnego do wytworzenia serotoniny, tzw. hormonu szczęścia.

„Mało kto wie, że serotonina produkowana jest w jelitach. I to aż w 90 procentach! Jeśli mikroflora jest uszkodzona, nie powstaje odpowiednia jej ilości, a co gorsza obniża się wchłanialność witamin i pierwiastków mineralnych – mówi Marta Kierzkowska-Grzybek.

Skoro tak, to czy zmiana diety może poprawić nasz stan psychiczny?
„Bez wątpienia, jednak odpowiednia dieta, czyli taka, która zawiera dużo zbóż, roślin strączkowych i wszelkiego rodzaju nabiału oraz kiszonek” – twierdzi Magdalena Kuklik, technolog żywienia z Mixit.pl, platformy specjalizującej się w mieszankach musli i kasz komponowanych na życzenie.

Zbadaj swoją mikroflorę

W przypadku przewlekłego stresu czy depresji warto zwrócić uwagę na objawy ze strony układu pokarmowego. Jeżeli są to zaparcia, biegunki, wzdęcia czy uczucie przelewania w brzuchu, warto zrobić badania wykrywające niedobory pokarmowe.
„Najpopularniejsze z nich to pomiar poziomu zonuliny, białka, które reguluje przepuszczalność przestrzeni między komórkami w ścianach jelita. Inne powszechne badanie polega na badaniu moczu oddanego sześć godzin po wypiciu roztworu laktulozy i mannitolu” – wyjaśnia Marta Kierzkowska-Grzybek.

Równocześnie jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by do diety zacząć wprowadzać odpowiednie produkty, a konkretnie takie, które zawierają korzystne bakterie i pożywkę dla nich. Pomocne w odbudowie flory jelitowej są warzywa strączkowe oraz zboża. Rozwiązaniem jest też dieta bogata w świeże warzywa i owoce oraz produkty pełnoziarniste, wszelkiego rodzaju kiszonki i dobrej jakości przetwory mleczne, z żywymi bakteriami. Z tym, że najlepiej robić je samemu. Specjaliści zalecają też codzienne picie kawy z cykorii. Znajduje się w niej dużo inuliny, która przyczynia się do utrzymania i regeneracji układu pokarmowego.
Można też sięgnąć po dobrej jakości synbiotyk, czyli suplement zawierający probiotyki i prebiotyki – pokarm dla bakterii probiotycznych. Wybierając taki suplement, warto zwrócić uwagę na to, czy szczepy bakterii są odpowiednio opisane.

„Takie probiotyki powinny posiadać dwuczłonową nazwę kultury szczepowej (np. Lactobacillus rhamnosus) oraz informację o numerze kolekcji, na przykład BB-12, 299v” – przypomina Marta Kierzkowska-Grzybek.

Wrogowie dobrych bakterii

Jeśli chcemy zadbać o układ pokarmowy, musimy wyeliminować z niego wszystkie szkodniki. Zaburzenia w jelitach powoduje przede wszystkim przetworzona żywność, cukier, węglowodany proste oraz wszelkiego rodzaju gotowe produkty, w tym jedzenie typu fast food. Najbardziej niszczący wpływ ma jednak nadużywanie antybiotyków. Wiele osób myśli, że odbudowanie mikroflory po terapii antybiotykowej trwa tydzień. Tymczasem proces ten może zająć nawet około roku i dłużej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.