POZ: pilotaż nowego finansowania ruszy za pół roku

Od połowy przyszłego roku wystartuje pilotaowy program nowego sposobu finansowania POZ. Resort chce, by oprócz stawki kapitacyjnej, POZ otrzymywały dodatkowe finansowanie, np. dodatek motywacyjny za osiągnięcie kryteriów jakości opieki oraz dodatki za wyniki leczenia pacjentów z niektórymi chorobami przewlekłymi.

 Zdaniem Radziwiłła, obecny system finansowania POZ, w którym lekarze, pielęgniarki i położne dostają wynagrodzenie za każdego pacjenta zapisanego na ich listę (tzw. stawka kapitacyjna), nie zachęca ich do aktywności.  Ministerstwo zdrowia chce wprowadzić zmiany w zasadach finansowania badań dodatkowych i wizyt u specjalistów. "Dzisiaj czasami narzeka się, że lekarz POZ, który otrzymuje środki - ale nigdzie nie wyznaczone - na badania dodatkowe, nie jest zachęcany do kierowania na badania, a raczej zachęcany do tego, żeby te środki spożytkować w swojej praktyce. Bez względu na skalę takich sytuacji, nie może tak być" - powiedział Radziwiłł. Ministerstwo chce też, by o budżecie mogła decydować POZ i wykorzystywała go w zakresie badań i wizyt u lekarzy specjalistów. "Chodzi o to, żeby związek między lekarzem POZ a lekarzem specjalistą był bardziej wyraźny" - powiedział Radziwiłł. 

Zaznaczył, że początkowo rozwiązania te będą wprowadzone w formie pilotażu. "Plan jest taki, żeby od połowy przyszłego roku POZ kontraktować właśnie w taki sposób w niektórych obszarach tego pilotażu" - powiedział.

Dopytywany, czy to rozwiązanie oznacza, że pacjent nie będzie miał możliwości wyboru lekarza specjalisty, Radziwiłł odpowiedział, że "nie jest to jeszcze przesądzone". Minister Zdrowia podkreśla, że wizyty u specjalistów muszą być zorganizowane i kontrolowane, a efekt leczenia jest lepszy, gdy lekarz POZ zamawia usługę w postaci konsultacji specjalisty, z którym ma dobry kontakt. 

Konstanty Radziwiłł wskazał na konieczność płynnego przepływu informacji o stanie zdrowia pacjenta pomiędzy lekarzami POZ, specjalistami i szpitalem. Wskazał, że resort chce, by taka wymiana niezbędnych danych odbywała się za pomocą systemu informatycznego, ale, zdaniem ministra, jest to możliwe również w tradycyjny sposób, np. poprzez karty informacyjne i karty zleceń.

Szef resortu zdrowia twierdzi, że obecnie wielu pacjentów, zwłaszcza z chorobami przewlekłymi, niepotrzebnie korzysta z porad u specjalistów, których bez problemu mogliby udzielać lekarze POZ. Ocenił, że takie postępowanie jest niebezpieczne w przypadku, gdy brakuje jednego koordynatora leczenia, ponieważ specjaliści, do których zgłasza się pacjent, często nie wiedzą o leczeniu już zaleconym przez innego lekarza.

"Jest to także nierealne z punktu widzenia ekonomicznego i organizacyjnego, ponieważ nigdy nie będzie nas stać na to, żeby każdemu pacjentowi z nadciśnieniem tętniczym zapewnić ciągłą opiekę kardiologa, a każdemu pacjentowi z niepowikłaną cukrzycą typu 2 zapewnić diabetologa, który przyjmowałby go co dwa, trzy miesiące w zasadzie tylko po to, żeby przepisać mu kolejną dawkę leku" - powiedział minister.

Proszony o komentarz do krytycznych opinii o niektórych rozwiązaniach zaproponowanych w projekcie, Radziwiłł ocenił, że obawy wynikają m.in. z tego, że wiele podmiotów nauczyło się już funkcjonować w obecnym systemie, choć ma on "wiele ułomności".

"Czerwona lampka projektodawcom jakiegoś rozwiązania powinna się zapalać wtedy, kiedy wszyscy byliby absolutnie zgodni, że to jedyny najlepszy kierunek, jaki można wybrać, bo to by w znacznej mierze dowodziło, że rozwiązanie jest niewystarczająco przez wszystkich przeanalizowane. W każdej sytuacji należy się liczyć z konsekwencjami, oceniać możliwości, plusy i minusy" - powiedział. Podkreślił też, że resort jest otwarty na dyskusje o ostatecznym kształcie projektu.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.