Badania molekularne wykryją boreliozę

Borelioza, którą przenoszą kleszcze nie zawsze objawia się rumieniem na skórze. Żeby ją wykryć naukowcy z UW oprócz testów serologicznych wykonują badania molekularne.

Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Laboratorium Diagnostyki Zarażeń Pasożytniczych i Odzwierzęcych AmerLab zajmują się zaawansowanymi badaniami chorób pasożytniczych, zwłaszcza odkleszczowych. To jedyny ośrodek w Polsce, gdzie w jednym miejscu wykonywane są badania o profilu medycznym i weterynaryjnym.

Jak podaje Państwowy Zakład Higieny Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, w 2015 roku odnotowano w Polsce prawie 14 tys. przypadków zachorowań na boreliozę. "Jest to najczęstsza choroba odkleszczowa, która we wczesnym stadium obawia się dolegliwościami grypopodobnymi oraz ze strony układu nerwowego, takimi jak zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych bądź zapalenie nerwu twarzowego. Może też zaatakować układ kostno-stawowy, powodując zapalenie stawów oraz układ krążenia, skutkując zapaleniem mięśnia sercowego. W późnej postaci boreliozy mogą wystąpić m.in. niedowłady oraz zaburzenia mowy i pamięci" - wyjaśnia dr Welc-Falęciak z Wydziału Biologii UW, współzałożycielka AmerLabu.

W przypadku ludzi standardowa diagnostyka laboratoryjna boreliozy jest dwustopniowa. Polega na wykrywaniu swoistych przeciwciał metodą immunoenzymatyczną (ELISA) oraz techniką Western Blot. Takie badania serologiczne wykonuje się od 6 do 8 tygodni po pokłuciu przez kleszcza.

"Testy serologiczne (ELISA) nie zawsze dają jednoznaczną odpowiedź, czy doszło do zakażenia boreliozą. W naszym laboratorium można wykonać dodatkowe badania molekularne PCR (łańcuchowa reakcja polimerazy) już w pierwszych tygodniach po pokłuciu. Pozwalają one na szybkie wykrycie DNA krętków Borrelia we krwi" – podkreśla dr Welc-Falęciak.

Zbadaj siebie i kleszcza

Jeśli po ukąszeniu przez kleszcza wystąpią jakiekolwiek zmiany skórne, np. rumień wędrujący lub objawy grypopodobne, trzeba jak najszybciej skontaktować się z lekarzem. Aby mieć pewność, że nie zostaliśmy zarażeni, warto poddać się specjalistycznym badaniom i dodatkowo sprawdzić, czy pajęczak nie był zainfekowany. Kleszcza znalezionego na ciele warto zachować i zabezpieczyć, np. w alkoholu lub włożyć do szczelnie zamkniętego pojemnika z wilgotnym wacikiem lub ligniną, a następnie przynieść do laboratorium. "Zbadanie kleszcza jest szczególnie istotne wtedy, gdy u pokąszonego człowieka nie wystąpił rumień wędrujący, za to pojawiły się: gorączka, dreszcze, zmęczenie, bóle głowy czy poczucie ogólnego rozbicia" – tłumaczy specjalistka z AmerLabu.

Ważne jest też, żeby prawidłowo usunąć pajęczaka, w tym celu nie należy stosować kremów ani wazeliny, nie powinno się też kleszcza przypalać. Takie działania mogą jedynie przyczynić się do odcięcia dopływu tlenu oraz oddania wraz ze śliną i potencjalnymi patogenami z powrotem tego, co pajęczak już wypił. Wykręcanie go w kierunku zgodnym lub przeciwnym do ruchu wskazówek zegara też mija się z celem. Najlepiej usunąć go pęsetą, a miejsce po ukąszeniu zdezynfekować.

za uw.edu.pl

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.