Rezydenci o braku porozumienia i manifestacji [LIST]

Przedstawiciele PR OZZL spotkali się z wiceministrem zdrowia Jarosławem Pinkasem oraz przedstawicielami Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Departamentu Dialogu Społecznego Ministerstwa Zdrowia i rozmawiali na temat wynagrodzeń lekarzy rezydentów.

Rozmowy dotyczyły przede wszystkim  głównego postulatu lekarzy rezydentów, popieranego przez wszelkie środowiska medyczne  czyli wzrostu  zasadniczego miesięcznego wynagrodzenia lekarzy rezydentów z 70 proc. do 200 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku. 

Relacja ze spotkania

"W ocenie Ministerstwa Zdrowia obecna nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (dotycząca przywrócenia stażu podyplomowego) nie dotyczy spraw kształcenia podyplomowego lekarzy, w tym zasad wynagradzania lekarzy i nie można tego zmienić.  Argument był jeden – zbyt zaawansowany proces legislacyjny oraz „przyspieszone tempo” procedowania ustawy. Przedstawiciele PR OZZL przypomnieli, iż oba argumenty są nie trafione, gdyż młodzi lekarze jeszcze przed rozpoczęciem legislacji apelowali, aby nie tracąc czasu zmienić także zapis art. 16j ust. 3. Słyszeliśmy wtedy – „środki zabezpieczone w budżecie państwa na obecny rok nie pozwalają na podwyższenie pensji rezydentom, bez jednoczesnego obniżenia liczby rezydentur”. Kolejne argumenty, a właściwie hasła, słyszane ze strony przedstawicieli Ministerstwa to:  „nie ma pieniędzy”, „powołanie”, „dołożymy wszelkich starań”, „konieczność systemowego uregulowania kwestii wynagrodzeń” i wiele innych, których z racji poszanowania statusu wysokich urzędników państwowych cytować nie wypada.

Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów, zgodnie ze swoimi zasadami, obejmującymi: szczerość, merytorykę, kulturę osobistą, brak tematów tabu oraz zdolność do kompromisów przedstawili  możliwe pomysły na rozwiązanie sporu: po pierwsze lekarze rezydenci zgodzili się aby w obecnej nowelizacji w/w ustawy nie zapisywać zmian w punkcie dotyczącym wynagrodzeń, pod warunkiem, że kolejna nowelizacja (która miałaby rozpocząć się 1 sierpnia 2016 r. zgodnie z  propozycją Ministerstwa) będzie dotyczyła zmian wynagradzania lekarzy ujętych w poniższym schemacie. Ponadto, idąc na kolejny kompromis, lekarze rezydenci zgodzili się zrezygnować z ubiegania się o wzrost wynagrodzeń jeszcze w tym roku (co oczywiście jest możliwe – 40 proc. niewykorzystanych rezydentur plus zwrot do budżetu niewykorzystanych środków Funduszu Pracy). W nawiązaniu do wypowiedzi Pana Ministra J. Pinkasa o 2-3 letnim dojściu do docelowej kwoty, młodzi lekarze zgodzili się i w tym punkcie – zaproponowali rozłożenie docelowego poziomu wynagrodzenia na 3 lata – tj. 150proc. od 1 stycznia 2017 r., 175% od 1 stycznia 2018 r. oraz 200% od 1 stycznia 2019 r. 

W kontrargumencie dotyczącym braku pieniędzy, członkowie PR OZZL przedstawili dokładne wyliczenia kosztów takich podwyżek – w 2017 roku przy 150 proc. „średniej krajowej” realny, dodatkowy koszt netto rezydentur to 650 mln zł, (ok.  1,35 mld zł tzw. brutto brutto – wraz z kosztami pozapłacowymi, przy założeniu wzrostu liczby rezydentów do 15 tys. [1500 więcej niż obecnie], co stanowi 0,075 proc. PKB!), a w 2019 r. ok. 1 mld zł (przy 18 tys. rezydentów - ok. 2 mld zł brutto brutto, czyli 0,11 proc. PKB obecnego). Podążając dalej, zgodnie z sugestią przedstawicieli MZ w 2026 r. przy 32 tys. rezydentów (bardzo ambitny plan, przypominamy, że obecnie jest ich ok. 13,5 tys., ale oczywiście kibicujemy) całkowity, realny koszt rezydentur wyniósłby ok. 1,75 mld zł, czyli 3,5 mld zł brutto (0,19 proc. PKB obecnego!). Wyliczenia obu stron były pokrewne. Porozumienie Rezydentów, odpowiadając na (słuszne) wpisanie tych kwot w systemowe uregulowanie wynagrodzeń w ochronie zdrowia przedstawiło także szacunkowe obliczenia dotyczące tych zmian. Obliczenia oparto o dostępne publicznie dane dotyczące liczebności poszczególnych zawodów medycznych, dodając 10 proc. do każdej liczby oraz zakładając, że zwiększenie wynagrodzeń obejmie kwoty postulowane przez każdą grupę zawodową (ustalone we wspólnym porozumieniu - lekarze specjaliści 3 „średnie krajowe”, pozostałe zawody od 1,5 do 2). Założono także, że te kwoty wprowadzono by natychmiast. Z wyliczeń wynika, iż (przy takim zawyżeniu liczby pracowników oraz spełnieniu wszystkich postulatów na raz!) na wynagrodzenia w ochronie zdrowia należałoby przeznaczyć o 12,5 mld zł (0,7 proc. PKB) netto, a zatem około 21 mld zł brutto więcej (25 mld zł wraz z kosztami pozapłacowymi – tzw. brutto, łącznie 1,4 proc. PKB). Również i w tym przypadku odczuliśmy, że nasze wyliczenia są zgodne. Jasno zatem zaprezentowano, iż populistyczne hasła głoszone przez niektórych polityków, że „budżet tego nie wytrzyma” mają się nijak do rzeczywistości, gdyż budżet „wytrzyma” wszystko (czyli nie będzie konieczne zwiększenie deficytu) co nie przekracza szacowanego wzrostu gospodarczego (wczoraj, przy ogłaszaniu minimalnej pensji w 2017 r. na 2000 zł, Minister Finansów zadeklarował, że nasz wzrost będzie wynosił 3,8 proc. PKB w tym roku). Nawet dla laików ekonomicznych, oczywiście w dużym uproszczeniu, te obliczenia nie stanowią tematu tabu. Podwyżki dla całego sektora medycznego, od razu do tych postulowanych (przez lekarzy, pielęgniarki, ratowników, itp.) byłyby zaledwie jedną trzecią rocznego wzrostu gospodarczego brutto! Rozkładając je na trzy lata i przeznaczając po 0,45 proc. PKB osiągamy status quo. Podwyżki dla rezydentów są zarazem ułamkiem tych kwot, bardzo małym ułamkiem. Zatem argument o braku możliwości finansowych dla realizacji postulatu rezydentów nie jest wiarygodny. Potrzeba tylko konkretnych działań i spełnienia obietnic wyborczych.

Po przedstawieniu wszystkich argumentów  spisano wstępny protokół porozumienia, w którym ujęto wszystkie daleko idące ustępstwa i kompromisy zaproponowane przez PR, uwzględniono postulaty MZ, a jedynym warunkiem, które postawiło PR miało być przygotowanie projektu ustawy i zobligowanie się do jego procedowania od zaproponowanego przez Ministerstwo 1 sierpnia 2016 r., (czyli po uchwaleniu „poprawki przywracającej staż podyplomowy”) i doprowadzenie jej przynajmniej do głosowania w Sejmie w określonym czasie, tak aby zgodnie z ustaleniami obowiązywała od 1 stycznia 2017 r. Na tym etapie rozmowy przerwano i zaplanowano na kolejny dzień. Kolejnego dnia przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zakomunikowali, że nie podpiszą owego porozumienia i będą procedować w dalszym ciągu ustawę tak jak zaplanowali to 8 miesięcy temu. MZ nie poczyniło zatem żadnego kroku w kierunku złagodzenia napiętej sytuacji w ochronie zdrowia (której wyrazem jest nie tylko niedawny strajk w Centrum Zdrowia Dziecka, zaplanowane strajki w innych szpitalach, ale także planowana akcja protestacyjna lekarzy rezydentów).  Nie uczyniono żadnego gestu wobec  nas – przyszłości kadry lekarskiej, przepracowanej, przemęczonej, poświęcającej całe swe siły na pomoc chorym. Tym samym nie zrobiono też żadnego pozytywnego gestu wobec  pacjentów, którzy mają prawo do lekarza wypoczętego, pełnego entuzjazmu i zaangażowanego , nie-wypalonego, pełnego empatii i wiedzy.

Przedstawiciele PR OZZL nie usłyszeli tez żadnych konkretów dotyczących przyszłości. W dalszym ciągu z wypowiedzi przedstawicieli MZ wynika, że grają oni  na czas, przeciągają sprawę i  przedłużają w nieskończoność rozwiązanie problemu. Spotkanie w Ministerstwie Zdrowia zakończyło się kolejnymi obietnicami i „zapewnieniami”.  Minister Jarosław Pinkas zapowiedział,  że zrobi wszystko, aby w ciągu 2-3 lat na ochronę zdrowia w Polsce przeznaczano minimum 6 proc. PKB, oraz aby rezydenci zarabiali tyle ile postulują. Z ust przedstawicieli MZ usłyszeliśmy, że doceniają wszelkie nasze ustępstwa, próbę rozwiązania kompromisowego sytuacji płacowej, przygotowanie, kulturę i dotychczasowe działania. Na docenieniu i ustnych zapewnieniach, bez konkretów poprzestano.

Pan Minister dodał również, że marzy aby po zakończeniu kadencji jego karty historii zapisane były sukcesem postawienia służby zdrowia na nogi i zapewnienia pracownikom godnych warunków pracy. Całe środowisko młodych lekarzy życzy tego Panu Ministrowi z całego serca. Aby tak się stało potrzeba jednak decyzji i konkretów. Być może Pani Premier pomoże w tym Panu Ministrowi, zapowiadając ostatnio z mównicy Sejmowej, że do początku lipca mają być znane współczynniki płac wszystkich zawodów do projektu u stawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia.

Niestety – stara zasada ,że tylko ulica weryfikuje obietnice wyborcze chyba znów będzie musiała się  sprawdzić.  Manifestacja organizowana przez Porozumienie Rezydentów OZZL będzie zatem prologiem do ulicznych rozmów, będzie krzykiem o godność, będzie próbą połączenia nicią Ministerstwa Zdrowia i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Będzie już bardziej dramatyczną i głośną  próbą zwrócenia uwagi Rządowi na dramat w ochronie zdrowia, na dramat jej pracowników, na pozbawienie pacjentów dostępu do leczenia .Wiele razy już pytaliśmy, czy ulica musi decydować o wszystkim w naszym  kraju, także o godności ludzi wykonujących jeden z najbardziej odpowiedzialnych  zawodów  na świecie? Wszystko wskazuje, że tak. 

Zapraszamy zatem w sobotę 18 czerwca  na godzinę  14:00 pod Ministerstwo Zdrowia, na marsz pełen gorzkich haseł, na marsz lekceważonych i niedocenianych przez państwo, zmęczonych ale ciągle jeszcze pełnych nadziei  młodych  lekarzy i ich rodzin, na marsz ludzi, którzy wzięli dobro polskiego pacjenta i własną godność w swoje ręce.

W imieniu Zarządu Porozumienia Rezydentów OZZL

Jarosław Biliński

Łukasz Jankowski"

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.