Transplantologia historycznie, klinicznie i politycznie

22 stycznia 1966 r. profesorowie Jan Nielubowicz i Tadeusz Orłowski wykonali w I Klinice Chirurgicznej Akademii Medycznej w Warszawie pierwsze przeszczepienie nerki od osoby zmarłej. Wydarzenie to było przełomem w polskiej medycynie.

  „To rozpoczęło erę transplantologii narządów w naszym kraju” — napisał rektor WUM prof. Marek Krawczyk w zaproszeniu na sympozjum zorganizowane w 50. rocznicę tego wydarzenia przez uczelnię i Polskie Towarzystwo Transplantacyjne. 

W programie XII Sympozjum PTT „Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość transplantologii” znalazły się wspomnienia o profesorach Nielubowiczu i Orłowskim, wielkich postaciach światowej medycyny XX w. Wiele sesji poświęcono transplantologii klinicznej w podziale na narządy, skupiając się na takich problemach, jak kwalifikacja do zabiegu, immunosupresja, leczenie indukcyjne, potransplantacyjne ryzyko choroby nowotworowej i innych powikłań (np. cukrzycy). Przedstawiano doświadczenia klinik, prowadzonych często przez następców prof. Orłowskiego i Nielubowicza.  Sesjom przewodniczyli m.in. profesorowie Marek Krawczyk, Leszek Pączek i Sławomir Nazarewski oraz wielu innych wybitnych klinicystów, także z zagranicy, a wśród wykładowców nie zabrakło pionierów polskiej transplantologii — prof. Mariana Zembali czy Wiesława Jędrzejczaka. 

W ramach VIII Kursu Trans-plantologii Praktycznej zaprezentowano argumenty za i przeciw tezie, iż rozwój medycyny może zastąpić przeszczepienie narządów — serca, płuc, wątroby, nerki i trzustki. 

Jubileusz polskiej transplantologii odbywał się pod patronatem i w obecności Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Podkreślił on, że tej pierwszej, innowacyjnej operacji dokonano w bardzo trudnych warunkach izolacji naukowej powojennej Polski. Zdaniem prezydenta, „świadczy to o geniuszu, odwadze i kreatywności pionierów i za samo to należy się im dziś wielki hołd”. Na sukces w transplantologii pracuje zespół lekarzy, a przeszczepianie narządów jest aktem niezwykłej odwagi nie tylko lekarzy, ale też pacjentów i dawców. 

Prezydent zauważył, iż podpisując deklarację zgody na pośmiertne pobranie swoich organów, ludzie mają szansę zyskać poczucie, że „ich śmierć czy też śmierć osoby im bliskiej ma jakiś dodatkowy sens”. A zwracając się do rodaków z apelem, by rozważyli możliwość zostania dawcami, Andrzej Duda powiedział: „Niech to będzie nasz wkład w rozwój polskiej transplantologii”. Sam podpisał deklarację zgody na oddanie po śmierci swoich narządów do przeszczepu. Zapewnił też, że chciałby, by powołana przez niego Narodowa Rada Rozwoju pracowała także nad wsparciem rozwoju technologicznego, innowacyjności i rozwiązań systemowych w polskiej transplantologii.

Obecny na okolicznościowym sympozjum prof. Marian Zembala nie krył satysfakcji z nadania tak wysokiej rangi jubileuszowi. Za wydarzenie uznał, iż „pierwsza osoba w państwie jednoznacznie i mocno akcentuje potrzebę rozwoju transplantologii”. Podpisanie zaś przez prezydenta deklaracji woli, a przez to podkreślenie wagi darowania organów, nazwał wielkim gestem dla środowiska transplantologów. „Jestem wdzięczny za ten historyczny gest” — powiedział prof. Zembala. 

 

Szukamy metod mogących odwrócić nieodwracalne
Prof. dr hab. n. med. Marek Krawczyk, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM, przewodniczący komitetu naukowego jubileuszowego sympozjum PTT.
Pierwszego przeszczepienia nerki nie da się porównać do tego, co dziś robimy w transplantologii, bez refleksji nad postępem w medycynie. Wtedy pobranie narządu to było oczekiwanie na śmierć dawcy, na ustanie czynności serca. Dziś nasza umiejętność identyfikacji dawców jest o wiele większa. Doskonale wiemy, w jakim momencie nie mamy już szansy choremu pomóc. Gdy umiera, zaczynamy organizować zespoły, które pobierają narządy. Choć mamy do czynienia z martwym człowiekiem, musimy podtrzymywać pewne funkcje, bo inaczej dane organy nie mogłyby być wykorzystane. W przypadku wątroby pilnujemy gospodarki wodno-elektrolitowej, ponieważ wysokie stężenie sodu może ją zniszczyć. Medycyna w tym zakresie dokonała ogromnego skoku, pozwalającego na wykorzystywanie większej liczby narządów będących w lepszym stanie. Ponadto wobec długich list biorców (choć nie tylko dlatego), uwzględniamy tzw. marginalnych dawców, starszych — powyżej 65. roku życia — których narządy kiedyś dyskwalifikowano. Ewaluacja pozwala na ich wykorzystywanie, dla biorców stanowią bowiem owe sto procent szans na życie — bez nich by umarli.

Jednak ta sama medycyna, która udoskonaliła procedurę przeszczepiania narządowego, przynosi pytanie: czy dalszy postęp medycyny transplantacyjnej jeszcze coś nam da. Być może medycyna regeneracyjna początkowo będzie uzupełniać, a potem zastąpi to, co dziś leczymy wyłącznie za pomocą przeszczepów. Zaczynamy właśnie wspólne badania z Hiszpanami nad terapią genową w regeneracji wątroby. Kiedyś marskość tego narządu uważano za stan nieodwracalny, jej uszkodzenie za ostateczne. Teraz szukamy metod mogących odwrócić nieodwracalne.
Transplantacja jest dziś metodą jedyną i ostateczną, ale być może za kilka lat pojawią się nowe możliwości uratowania chorego na wątrobę. Są małe szanse na stworzenie sztucznej wątroby, bo musiałaby odtworzyć wszystkie jej złożone funkcje (np. musielibyśmy stworzyć hepatocyty). Jedynie sztuczne serce, jako głównie pompa, ma szanse „konkurować” z dziełem transplantologa. Ale też pewnych narządów nie da się zastąpić, np. przeszczepu twarzy wykonanego przez prof. Adama Maciejewskiego. Nie wyobrażam sobie innego sposobu na zastąpienie zniszczonej twarzy niż przeszczepienie. Dlatego zapewne w pewnych obszarach transplantologia pozostanie złotym standardem leczenia.
Trzeba doskonalić immunoterapię — zmniejszyć jej skutki uboczne. Po wieloletnim leczeniu immunosupresyjnym powstają bowiem nowotwory — choroba limfoproliferacyjna — prawdziwa zmora pacjentów po przeszczepach. Trzeba usunąć ten i inne skutki uboczne, jak cukrzyca potrans-
plantacyjna. Może rozwiązania przyniosą toczące się prace eksperymentalne.
Zawsze da się coś poprawić w chirurgii, w procedurach. Na przykład w przeszczepach wątroby wciąż się przymierzamy do perfuzji przed przeszczepieniem, co już stosuje się w nerkach. Obecnie wątrobę po pobraniu przetrzymujemy wychłodzoną, ale są już urządzenia, które pozwolą na perfuzję — wtedy nawet marginalny narząd będzie jakościowo tak samo dobry jak pobrany w optymalnej sytuacji.
Ludzie zawsze marzyli o nowym organie w miejsce utraconego, np. utraconej nogi, podobnie jak marzyli, by unieść się w przestworza, tylko nie wiedzieli jak. Dziś już to wiedzą i choć porównanie techniki do medycyny nie jest najlepsze, to marzenia mają własne prawa i moc, niezależnie od dziedziny uprawianej przez marzyciela.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Pożądanie okresowe

Kalendarium

« » kwiecień 2017
PnWtŚrCzPtSbN
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Studenci Medycyny i Farmacji