Mapy potrzeb zdrowotnych wymagają uzupełnień

Eksperci kwestionują opublikowane przez Ministerstwo Zdrowia mapy potrzeb zdrowotnych dla kardiologii i onkologii. Krytykowane są same dane, ich nierzetelność oraz wnioskowanie.

Pod koniec zeszłego roku Ministerstwo Zdrowia opublikowało mapy potrzeb zdrowotnych (www.mapypotrzeb-
zdrowotnych.mz.gov.pl), które mają być drogowskazem m.in. dla NFZ i MZ w dzieleniu publicznych pieniędzy oraz dla placówek medycznych w planowaniu nowych inwestycji. Pierwsze ogólnopolskie i wojewódzkie mapy potrzeb dotyczą onkologii oraz kardiologii.

Czarne prognozy

W mapie onkologicznej uwzględniono nowotwory złośliwe, z wyjątkiem nieczerniakowych nowotworów skóry oraz nowotworów układu chłonnego i krwiotwórczego. Biorąc pod uwagę wyłącznie procesy demograficzne, szacuje się, że w latach 2016-2029 liczba nowych przypadków nowotworów złośliwych wzrośnie ze 180,3 tys. do 213,1 tys.

Autorzy analizy zwrócili uwagę, że zarówno leczenie kardiologiczne, jak i onkologiczne jest dość scentralizowane: 98 świadczeniodawców (na 806) w obszarze onkologii i 263 (na 575) w kardiologii leczy 80 proc. pacjentów.

W mapie kardiologicznej uwzględniono: chorobę niedokrwienną serca, niewydolność serca, migotanie i trzepotanie przedsionków, pozostałe zaburzenia rytmu i przewodzenia, kardiomiopatie, wady serca wrodzone i nabyte oraz zator płucny. Ministerstwo szacuje, że liczba osób chorujących na co najmniej jedną z dolegliwości kardiologicznych wzrośnie w 2025 r. do 426 tys.

Oprócz prognoz zachorowalności, odnotowano także zapotrzebowanie na poszczególne świadczenia. W zależności od wyników, autorzy wskazywali, czy potrzebny jest ośrodek danej specjalizacji (np. chemioterapii w onkologii).

Czego zabrakło

Obie publikacje wzbudziły duże emocje zainteresowanych osób. Pojawiły się głosy, że prognozy nie są dokładne i pomijają wiele ważnych aspektów. Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci, zwraca uwagę, że mapy nie uwzględniły najważniejszych zjawisk.

„Takich jak kolejki do lekarzy specjalistów, badań diagnostycznych, do świadczeń rehabilitacyjnych i paliatywnych oraz białych plam dostępności do leczenia w AOS i szpitalach (...) Potrzeby zdrowotne nie są w tych dokumentach identyfikowane, tylko prognozowane. Polska medycyna w świetle tych map to wyłącznie szpitale z ich potrzebami zaopatrzenia w drogi sprzęt, którego nie zakupi Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. 

Czy można dobrze zaplanować opiekę zdrowotną wyłącznie w oparciu o modelowanie i prognozowanie chorobowości, zupełnie ignorując posiadaną i łatwo dostępną wiedzę na temat obecnie istniejących kolejek i utrudnień w dostępie do świadczeń? To tak jakby planowanie zupełnie ignorowało istnienie NFZ, zjawiska limitowania świadczeń i ograniczeń budżetu. Czy można dobrze zaplanować kontraktowanie, ograniczając się jedynie do lecznictwa zamkniętego? Takie mapy potrzeb zdrowotnych nie pomogą w przestawieniu polskiej medycyny z torów leczenia w szpitalu na tory dobrej opieki ambulatoryjnej, profilaktyki, koordynacji świadczeń i poprawy jakości, skuteczności i bezpieczeństwa leczenia. To nie są mapy potrzeb zdrowotnych, tylko mapy zakupów sprzętu i nieśmiałych sygnałów o zbędnych łóżkach szpitalnych” — uważa Ewa Borek.

Na podobny braki w mapach zwraca uwagę Robert Mołdach, ekspert do spraw gospodarki zdrowotnej w Pracodawcach RP.

„Tyle się przecież mówi o tym, że lecznictwo w Polsce powinno przenieść się z trybu szpitalnego do ambulatoryjnego. Tymczasem mapy wskazują potrzeby głównie w części szpitalnej. Odnosząc się do potrzeb w szpitalach, również dostrzegam pewną kluczową niejasność. W pierwszej części map pojawia się analiza obecnego stanu i prognozy potrzeb. Widzę jednak pewną lukę między prognozami potrzeb a konkretnymi wytycznymi dotyczącymi np. miejsca dla ewentualnych ośrodków. W mapach nie zostały zawarte wyliczenia, wzory etc., na podstawie których autorzy stwierdzili, że w danym regionie jest potrzebny (lub nie) nowy ośrodek np. chemioterapii” — zauważa Robert Mołdach.

BEZ RECEPTY NA ROZWIĄZANIE WAŻNYCH PROBLEMÓW

Zdaniem Ewy Borek, wdrożenie zaleceń, które znalazły się w mapach, nie rozwiąże problemów systemu i pacjentów.

„Wiemy więc, że w kardiologii mamy nadmiarowe zasoby szpitalne na najbliższe 15 lat, ale dalej nie wiemy, co zrobić z kolejkami do kardiologów i rehabilitacji po drogich interwencjach kardiochirurgicznych. Nie mamy też danych, w jaki sposób dobra profilaktyka mogłaby wpłynąć na zmianę trendów epidemiologicznych, zmniejszając tym samym zapotrzebowanie na kosztowne społecznie interwencje kardiochirurgiczne. 

Podobnie problemy onkologii zostały sprowadzone do ośrodków szpitalnych leczących nowotwory oraz potrzeb zaopatrzenia w aparaty PET i sprzęt do radioterapii. Wnioski skupiły się na zakupach akceleratorów liniowych do 2025 roku, tym razem z bardzo precyzyjnym wskazaniem ich liczby i lokalizacji, nawet w mało znanych miejscowościach. Spośród wielu potrzeb polskiej onkologii zidentyfikowano tą jedną, do której akurat nie ma kolejek” — podsumowuje Ewa Borek.

Są głosy podważające jakość danych zawartych w mapach. Jacek Fijuth, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego w liście do ministra zdrowia zaproponował, aby dla dobra pacjentów przedstawiciele towarzystwa brali udział w pracach wojewódzkich zespołów ds. map potrzeb zdrowotnych. 

Opinia: Medycyna to nie produkcja śrubek wyliczona według wzoru
Prof. dr hab. n. med. Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, przewodniczący Sekcji Rytmu Serca PTK:
Mapy potrzeb zdrowotnych są jak najbardziej potrzebne i chyba nikt nie miał i nie ma wątpliwości, że powinny powstać. Brałem udział jako Konsultant Krajowy w tworzeniu opublikowanych map kardiologicznych, więc będę ich bronić. Punktem wyjścia do ich tworzenia były: demografia, zachorowalność i umieralność.
W kardiologii wybraliśmy kilka jednostek chorobowych, odpowiadających, co istotne, za ponad 90 proc. zachorowań. Dane pochodzą z GUS i NFZ, Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Instytutu Zdrowia jednak biorąc pod uwagę, że pierwszy urząd publikuje dane z dużym opóźnieniem, większość analizy opiera się na źródłach z 2013 r. Dane medyczne nie zmieniają się jednak drastycznie z roku na rok, plan jest też taki, aby informacje w mapach były uaktualniane.  Dane nie są idealne, ale najlepsze w ogóle dostępne.
Co do wniosków, to zostały one oparte między innymi na informacji o wykonywanych obecnie zabiegach, liczbie leczonych pacjentów w stosunku do łóżek czy sal zabiegowych. Ostateczne wnioski nie pochodzą z żadnego wzoru, wyliczenia arytmetycznego etc. — medycyna w końcu to nie produkcja śrubek, nie da się jej sprowadzić do żadnego wzoru. Pierwsze mapy dotyczą szpitalnictwa, kolejne obejmą AOS i poz.

 

 

Zdjęcie: PrtScr. ze strony http://www.mapypotrzebzdrowotnych.mz.gov.pl/

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Seksowne profesje

Kalendarium

« » grudzień 2016
PnWtŚrCzPtSbN
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
Studenci Medycyny i Farmacji