Lista STU: Henryk Skarżyński zakochany w pracy, z wzajemnością

O minionych dokonaniach, światowych sukcesach i najnowszych pasjach rozmawiamy z profesorem Henrykiem Skarżyńskim, najbardziej wpływową osobą w polskiej medycynie w 2015 roku.

Prof. dr hab. n. med., 
dr h.c. multi., otochirurg, spec. otolaryngologii, audiologii i foniatrii; dyrektor Światowego Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, członek Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia, przewodniczący Komitetu Nauk Klinicznych PAN, konsultant krajowy ds. otorynolaryngologii, członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych, członek American Otological Society oraz American Neurotology Society.

Jest pan niezwykle zajętym człowiekiem. Co pana ostatnio pochłaniało?

Praca mnie kocha, a ja ją. Są tego wymierne efekty. Ostatni okres to przede wszystkim bardzo żywa działalność na arenie międzynarodowej. W najbliższych latach obejmiemy prezydencję pięciu międzynarodowych kongresów naukowych. Trzy główne to: XXII World Congress of Audiology, II World Congress of Otology, XII International Confrences and 1st World Tinnitus Congress. Są to wydarzenia o największym międzynarodowym zasięgu, jedno z nich będzie po raz pierwszy organizowane w Europie. Dwa następne to konferencje naukowe o zasięgu ponadkontynentalnym: V International Confrences of Otosclerosis and Stapes Surgery oraz 25th International Evoked Response Audiometry Study Group Biennial Symposium. Jesteśmy jedynym w świecie ośrodkiem, który uzyskał prawa do organizacji w tak krótkim czasie tak niecodziennej serii kongresów naukowych. Na uzyskanie takiej akceptacji nasz zespół pracował przez ponad 20 lat. 

Ostatnie tygodnie to podsumowanie naszej działalności z okazji trzech jubileuszy. Przed 25 laty rozpocząłem przygotowania do realizacji pierwszego w Polsce wielospecjalistycznego programu leczenia głuchoty. W styczniu mija 20 lat od powołania resortowego Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. 15 lat temu zostały zaprezentowane pierwsze na świecie wyniki zachowania istniejącego przedoperacyjnego słuchu w częściowej głuchocie. Obecnie ten oryginalny, naukowy, kliniczny, dydaktyczny i organizacyjny program jest polską szkołą w nauce światowej.

Kolejnym ciekawym projektem jest INNOSENSE — realizowany w ramach strategicznego projektu Strategmed, finansowanego przez NCBiR. Oczekiwanymi wynikami będą możliwości równoczesnego badania różnych zmysłów człowieka pod kątem wczesnego wykrywania wielu zaburzeń słuchu, wzroku, smaku, powonienia, równowagi oraz czucia. Odbywać się to będzie w kontekście możliwości podejmowania wczesnych interwencji, wykrywania chorób neurodegeneracyjnych w starzejących się społeczeństwach oraz opierania polityki zdrowotnej państwa na wynikach profilaktycznych badań populacyjnych.

 

<iframe width="560" height="315" src="http://wideo.pb.pl/wideo/embed/1048/" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

 

Miniony rok to także mniej przyjemne wydarzenia — bardzo poważne oskarżenia, a potem umorzenie śledztwa. Jak się udało przebrnąć przez trudne chwile? Czy zaważyło to na pana karierze?

Przez ponad 20 lat na temat mojej i naszej działalności ukazało się bardzo dużo pozytywnych doniesień medialnych — w prasie, Internecie, w radiu i telewizji. W 2014 roku zaś ukazały się cztery artykuły atakujące nasz zespół i współpracowników. Potem zostały one sprostowane przez redakcje. Działania różnych służb i prokuratury zakończyły się umorzeniem śledztwa, z podkreśleniem braku podstaw do stawiania oskarżeń. Były to trudne chwile, ale wszystko się wyjaśniło. Daliśmy temu radę, chociaż dotknęło mnie, jak łatwo można kogoś oskarżyć. Choć sytuacja nie miała wielkiego wpływu na pracę i osiągnięcia naszego zespołu, ale pozostawiła ślady — w moim przypadku na zdrowiu.

Natomiast w międzynarodowym świecie naukowym i medycznym ceniono nas i nadal się ceni, a najlepszym dowodem zaufania są kongresy, o których organizacji już wspominałem, czy przyznawane nagrody za nasze projekty naukowe i kliniczne. Przykładem są złoty medal i Główna Światowa Nagroda Prix Galien — jedna z najważniejszych nagród medycznych (porównywana z Nagrodą Nobla w świecie medycznym) za „Pierwszą na Świecie Krajową Sieć Teleaudiologii”.

 

Pomówmy więc o tym, co przyjemnego wydarzyło się w 2015 roku…

Przyjemnych chwil było bardzo dużo, ale skupię się na kilku. Zacznę od pierwszych na świecie wyników leczenia dorosłych i dzieci z częściową głuchotą, u których sztuczny słuch w zakresie wysokich częstotliwości, uzyskany za pośrednictwem odpowiednio wszczepionego implantu, był możliwy do połączenia ze słuchem naturalnym do poziomu 1500 Hz. Uzyskanie trwałych wyników stymulacji elektryczno-naturalnej to wyjście naprzeciw milionom starzejących się ludzi, którzy w zdecydowanej większości mają taki słuch.

Jesteśmy obecnie pierwszym na świecie ośrodkiem, w którym zoperowano blisko 3 tysiące osób z różnymi poziomami częściowej głuchoty. To upoważnia nas do prowadzenia różnych międzynarodowych projektów: jak dalej rozwijać tę metodę leczenia zaburzeń cywilizacyjnych oraz jak oceniać postęp naukowy, medyczny i techniczny w tym zakresie. Dlatego tak ważne było doprowadzenie do powstania ponad 40-osobowej grupy eksperckiej z całego świata, by zaproponować pierwszy model oceny uzyskiwanych wyników, a w minionym roku pokazać na najbardziej prestiżowym spotkaniu w Argentynie pierwsze porównawcze wyniki z kilkunastu ośrodków.

Trzecie wydarzenie to I Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Dzieci, Młodzieży i Dorosłych — Ślimakowe Rytmy, którego celem było przedstawienie opinii publicznej w Polsce i na świecie prawdziwych wyników nauki i medycyny w ujęciu praktycznym, możliwym do zinterpretowania przez każdego człowieka. Chciałem pokazać, co nauka i medycyna zmieniają w życiu człowieka, który rodzi się głuchym lub traci słuch. Festiwal odbił się głośnym echem w różnych środowiskach na świecie. Była to jednocześnie promocja naszego kraju, polskiej nauki i medycyny, gdyż Polacy — mogę to obiektywnie powiedzieć — byli naprawdę wspaniali. Jeżeli profesjonalni muzycy, którzy zasiadali w jury festiwalu mówią, że np. Grzegorz Płonka, który był przez kilkanaście lat od urodzenia głuchy, wykonał lepiej „Sonatę Księżycową” niż jej kompozytor Ludwig van Beethoven — to mówi samo za siebie. 

 

Jakie są marzenia człowieka, który już tyle 
osiągnął?

Wciąż jest ich bardzo wiele, w różnych obszarach: w nauce, medycynie, upowszechnianiu efektów działalności badawczej, w sferze organizacji prawdziwej profilaktyki i kształtowaniu naszych postaw prozdrowotnych. Jedno z tych marzeń ma szanse się spełnić w niedalekiej przyszłości.

Kiedy powstały kasy chorych jedni się cieszyli, 
a inni pomstowali. A jednak kasy pokazały autentyczne zapotrzebowanie na określone usługi. Wówczas w Instytucie mieliśmy za sobą pierwsze wyniki badań przesiewowych pod kątem wczesnego wykrywania wad słuchu u noworodków, przeprowadzone w latach 1993-1998 w ponad 70 szpitalach. Podczas tych badań wykrywa się poważną wadę słuchu u 1-2 na tysiąc nowo urodzonych, a pierwsze obserwacje u dzieci rozpoczynających naukę w szkole wskazywały, że w tej grupie możemy spodziewać się zaburzeń na poziomie kilkunastu procent. 

Wtedy dyrektorzy Mazowieckiej Regionalnej Kasy Chorych — Piotr Gryza i Jarosław Pinkas — pozwolili nam na realizację pierwszego regionalnego programu dotyczącego wczesnego wykrywania wad słuchu u pierwszoklasistów. W różnych szkołach dotyczyły one 15-18 proc. dzieci. To wpłynęło na zainicjowanie przez nas, opracowanie i podpisanie Europejskich Konsensusów Naukowych dotyczących wczesnego wykrywania wad słuchu, wzroku i mowy wspólnie z europejską grupą ekspercką okulistów, kierowaną przez prof. Jerzego Szaflika oraz europejskie towarzystwa audiologów i terapeutów mowy. Dziś jesteśmy w przededniu organizacji w Polsce powszechnych badań populacyjnych narządów zmysłów. Jeżeli je zrobimy, to nie tylko zapewnimy wczesną interwencję dla potrzebujących, dla wyrównania szans edukacyjnych pokolenia rozpoczynającego obowiązek szkolny, ale i uzyskamy zweryfikowane narzędzia i metody do badań całych populacji przygotowanych na takie działania profilaktyczne.

Inne moje marzenia to abyśmy mieli w sobie wystarczająco dużo siły, by pokazać we współczesnym świecie prawdziwe osiągnięcia polskiej medycyny w różnych obszarach. Jest ich wiele, w wielu polskich ośrodkach i trzeba o tym mówić. Z uznaniem przyjmuję determinację „Pulsu Medycyny”, by od tylu lat pokazywać i ludzi i zdarzenia, które mają wpływ na naszą medycynę i służbę zdrowia. Znalezienie się w tym niezwykle zacnym gronie po raz kolejny to honor, którego w codziennej niełatwej pracy potrzebuje każdy z nas.

 

Czy w natłoku zajęć udaje się znaleźć czas na urlop? Jak pan spędza wolny czas? Udaje się wtedy nie myśleć o pracy?

To bardzo trudne pytania. Oczywiście, zahaczam czasem o fragment urlopu. Lubię być aktywny, więc taką też formę wypoczynku wybieram — narty, piłka nożna. Kocham muzykę i poezję — lubię dzięki nim sprawić przyjemność rodzinie i bliskim. Można wtedy powiedzieć o wiele więcej, użyć ciekawej metafory. Kocham też przyrodę i zwierzęta. Jest ich, jak niektórzy wiedzą, w moim otoczeniu całkiem sporo. Podglądanie ich życia, nawyków, rozwoju to okazja szukania uspokojenia od trudów codziennego dnia, ale i pewne obserwacje naukowe. Może mi się uda wyhodować pewną nową rasę polskich ptaków. Już byłem bliski tego kilka lat temu, ale zabrakło powtarzalności. A o pracy myślę prawie zawsze.

 

Coraz więcej słychać o dokonaniach pańskiego syna, także otorynolaryngologa. Czy widzi pan w nim swojego następcę?

Piotr jest bardzo pracowitym młodym człowiekiem. Nie było mu też nigdy łatwo. Jako dziecku prawie każdego zapracowanego rodzica, do tego aktywnego, który jednym się podoba, a innym nie — dostawało się mu pewnie i za mnie. To, co mnie cieszy, to jego dorobek naukowy — ponad 700 przygotowanych wystąpień, głównie za granicą, wiele naukowych projektów międzynarodowych, w które jest zaangażowany. Jest we władzach europejskiego towarzystwa młodych rynologów i Europejskiej Akademii Otologii oraz Neurootologii. W minionym roku w wyniku ogólnoświatowych wyborów powszechnych wszedł do zarządu International Society of Telemedicine and eHealth. W ubiegłym roku uzyskał też stopień naukowy doktora habilitowanego medycyny. Piotr samodzielnie realizuje swoje pomysły naukowe, medyczne i życiowe. Jestem z niego dumny i chciałbym przede wszystkim, aby rozwijał się jako lekarz i był po prostu dobrym specjalistą. 

 

Co uważa pan za swoje największe zawodowe 
osiągnięcie?

W znaczeniu naukowym i klinicznym niewątpliwie opracowanie, wdrożenie i upowszechnienie programu leczenia częściowej głuchoty. Kryją się za tym pierwsze na świecie — bardzo ryzykowne dla opinii powszechnej, lecz nie dla mnie i moich pacjentów — operacje u dzieci i dorosłych. Z realizacją tego programu wiąże się drugie osiągnięcie, jakim jest „polska szkoła” w nauce światowej w tym zakresie. Z tymi faktami wiążą się osiągnięcia organizacyjne, takie jak: wybudowanie oraz zorganizowanie programu i pracy Światowego Centrum Słuchu. Nie ma takiej placówki we współczesnej światowej medycynie. Za tym kryje się nie nazwa, ale wiele różnych programów naukowych oraz rozwiązań klinicznych, dydaktycznych i organizacyjnych, jakich nigdzie nie wprowadzono. Mam pełne podstawy powiedzieć o tym przedsięwzięciu, że jest to okręt flagowy w tym obszarze nauki i medycyny.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Pożądanie okresowe

Kalendarium

« » maj 2016
PnWtŚrCzPtSbN
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Studenci Medycyny i Farmacji