NFZ płaci za polityczne deklaracje bez pokrycia

O kłopotach budżetowych NFZ oraz działaniach, jakie powinny zostać podjęte w celu ratowaniu systemu ochrony zdrowia z dr. Krzysztofem Łandą, prezesem fundacji Watch Health Care (WHC) i pomysłodawcą serwisu www.korektorzdrowia.pl rozmawia Marta Markiewicz.

Marta Markiewicz

+ zobacz wszystkie wpisy

Od kilku miesięcy wiadomo, że sytuacja finansowa NFZ nie jest najlepsza. W ostatnich tygodniach obserwujemy narastający konflikt na linii NFZ — Ministerstwo Zdrowia. Z czego wynikają finansowe kłopoty płatnika?

Składa się na nie kilka istotnych czynników. Po pierwsze — złe zarządzanie przez decydentów koszykiem świadczeń gwarantowanych. Od kilku lat stale napływają do niego nowe, innowacyjne i często bardzo drogie technologie medyczne, natomiast nie idzie to w parze ze wzrostem finansowania, a wręcz z roku na rok maleje ilość środków przeznaczonych na finansowanie puchnącego koszyka. Po drugie — NFZ nie może liczyć na wzrost przychodów ze składki zdrowotnej, głównie ze względu na kryzys ekonomiczny i rosnące w Polsce bezrobocie.

Na te dwa główne czynniki prowadzące do deficytu budżetowego NFZ nakładają się kłopoty związane z wdrożeniem systemu eWUŚ. Zidentyfikował on bowiem nadspodziewanie liczną grupę pacjentów nieobjętych ubezpieczeniem zdrowotnym, ale korzystających ze świadczeń gwarantowanych. Wszyscy zdają się być zaskoczeni tym faktem, ale przecież przed wdrożeniem takiego systemu należało przeprowadzić prace studyjne — pomogłyby one określić skalę zjawisk, które może on pokazać. Gdyby zrobiono to zawczasu, byłaby szansa na przygotowanie się, w tym niedopuszczenie do dziury w budżecie NFZ.
Następnym problemem jest wycena świadczeń, często zawyżona, choć jeszcze częściej zaniżona.

A to nie koniec problemów….

Kolejnym wyzwaniem może się okazać dyrektywa transgraniczna, która weszła w życie 25 października tego roku i objęła swym działaniem wszystkich Polaków. Ten czynnik też nasili deficyt finansowy w systemie ochrony zdrowia. Mimo że MZ nie udało się przygotować stosownej ustawy wdrażającej dyrektywę transgraniczną, pacjenci mogą korzystać z jej zapisów, gdyż wedle prawodawstwa unijnego stoi ona ponad rozwiązaniami legislacyjnymi państw członkowskich. Dlatego NFZ lub budżet państwa będą zmuszone płacić za świadczenia zrealizowane przez naszych obywateli poza granicami Polski.

Problem dotyka oczywiście samych polityków, którzy zdecydowali o takim, a nie innym kształcie koszyka świadczeń „gwarantowanych”, mając pełną świadomość, że składają gwarancje bez pokrycia. Teraz będą musieli się z tych gwarancji wywiązać. Unijne ustawodawstwo chroni w pierwszej kolejności prawa pacjenta. Obecnie polski pacjent jest w komfortowej sytuacji, ponieważ jeśli w kraju napotka ograniczenie w dostępie do świadczenia gwarantowanego (w postaci np. długiej kolejki), może przeprowadzić daną procedurę w innym państwie UE. Oczywiście najpierw zapłaci sam, ale w ostatecznym rozrachunku NFZ będzie zobligowany do zwrócenia mu kosztów leczenia do wysokości wyceny świadczenia w Polsce. Pozostaje pytanie: jak szybko Polacy nauczą się korzystać z dyrektywy. Z całą pewnością nie mają sensu i nieskuteczne będą próby ograniczania realizacji świadczeń w ramach opieki transgranicznej. Z drugiej strony im szybciej pacjenci zaczną korzystać z opieki transgranicznej, tym bardziej będzie się pogłębiać deficyt finansowy NFZ. Pieniądze wreszcie pójdą za pacjentem, ale — niestety — za granicę i stracą na tym polscy świadczeniodawcy.

Jakie jest zatem wyjście z tej sytuacji?

Trzeba wpływać na koszyk świadczeń albo na środki przeznaczane na jego realizację. Pierwszą nasuwającą się opcją jest zwiększenie składki zdrowotnej, co wydaje mi się mało prawdopodobne w dobie trwającego kryzysu ekonomicznego. Można pokusić się o wprowadzenie współpłacenia pacjentów do niektórych świadczeń szpitalnych — tak jak ma to miejsce na rynku leków. To rozwiązanie wymaga jednak głębokiej reformy całego systemu i z pewnością bardzo burzliwej debaty politycznej.

Trzecim sposobem byłoby usunięcie części świadczeń z koszyka gwarantowanego. Jednak biorąc pod uwagę ostatnią wrzawę medialną, jaka się podniosła po zaproponowaniu przez MZ takiego rozwiązania, wydaje się mało prawdopodobne, by resort zdecydował się na taki krok.

Ostatnim, najbardziej racjonalnym i mającym największe szanse na realizację sposobem jest stworzenie systemu ubezpieczeń komplementarnych, które będą zapewniać dostęp do innowacyjnych technologii medycznych znajdujących się poza koszykiem świadczeń gwarantowanych w Polsce. Wydaje się, że ten pomysł będzie społecznie i politycznie akceptowalny. Nie widzę innej możliwość poradzenia sobie z deficytem środków na ochronę zdrowia i urealnienia gwarancji dotyczących realizacji świadczeń zdrowotnych w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Pożądanie okresowe

Kalendarium

« » czerwiec 2017
PnWtŚrCzPtSbN
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
Studenci Medycyny i Farmacji