Pacjenci i producenci drżą przed nowymi limitami

W gmachu resortu zdrowia przygotowywany jest projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie wykazu refundowanych wyrobów medycznych. Urzędnicy deklarują, że dokument ma porządkować zasady współfinansowania produktów i uwzględnia nowoczesne technologie. Pacjenci alarmują jednak, że nowe przepisy są nieprzyjazne i w wielu przypadkach spowodują, że niepełnosprawni będą znacznie więcej dopłacać do wyrobów .

Nowe zasady finansowania ze środków publicznych, nowa klasyfikacja refundowanych wyrobów medycznych wraz z ustaleniem nowych limitów –  to tylko niektóre zmiany zaproponowane przez resort zdrowia w projekcie, który trafił do konsultacji wewnętrznych w Ministerstwie Zdrowia. Projekt nowelizacji rozporządzenia trafił także do redakcji Pulsu Medycyny – o jego ocenę poprosiliśmy przedstawicieli organizacji pacjenckich oraz przedstawicieli producentów.

Witold Włodarczyk, dyrektor Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED, nie ma wątpliwości, że zmiany proponowane w dokumencie przygotowywanym w gmachu na Miodowej – nie są zmianami, jakich można byłoby się spodziewać w stosunku do dokumentu, który od blisko 10 lat nie był gruntowanie nowelizowany.

„Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że w stosunku do tego, co było w poprzednim rozporządzeniu, zapisy nowelizacji są gorsze. W projektowanych limitach nie uwzględniono bowiem zmieniającej się na przestrzeni lat inflacji oraz  rosnącej wartości podatku VAT” –  zauważa przedstawiciel producentów wyrobów medycznych.

Mniej asortymentu w refundacji

Pierwszym z zapisów nowelizacyjnych jest ograniczenie asortymentu refundowanych wyrobów. Szczególnie widoczne jest to w przypadku ortez, czyli powszechnie używanych wyrobów medycznych. Dotychczas były one refundowane dla pacjentów po różnego rodzaju urazach (skręceniach, zwichnięciach, zerwaniu więzadeł).

„Niestety zapisy projektu znacząco ograniczają do nich dostęp. W konsekwencji pacjent będzie w wielu przypadkach musiał prostą i tanią ortezę zastąpić gipsem” –  ocenia Witold Włodarczyk. W projektowanym rozporządzeniu z refundacji „wypadły” również pionizatory dla osób dorosłych 

Stomicy dopłacą?

W ocenie POLMEDu kolejnym przykładem zapisu, który uderza w pacjentów, jest rozwiązanie zaproponowane dla produktów stomijnych. 

„Obecnie obowiązujące przepisy umożliwiają pacjentowi wybór sprzętu, z jakiego chce korzystać. Nowa propozycja zawarta w projekcie powoduje, iż w praktyce bezpłatnie refundowany będzie jedynie sprzęt dwuczęściowy. Sprzęt jednoczęściowy, jako łatwiejszy w użytkowaniu, jest preferowany przez dużą grupę pacjentów, głównie osoby starsze, w wielu przypadkach mające problemy manualne. Proponowane zmiany będą dla nich oznaczać konieczność zmiany przyzwyczajeń i przestawienie się na korzystanie z systemów dwuczęściowych lub ponoszenie części kosztów zakupu dotychczas refundowanych w 100 procentach wyrobów stomijnych w ramach limitu. W praktyce oznacza to dopłatę do sprzętu jednoczęściowego – w każdym miesiącu średnio około 400 PLN, przy zaopatrzeniu w 30 sztuk, co stanowi niezbędne minimum” – wylicza Witold Włodarczak.

W wielu przypadkach projekt przewiduje również niższe niż dotychczas limity dofinansowania do zakupów wyrobów medycznych. Jaskrawym tego typu przykładem jest limit środków, jaki NFZ planuje dopłacić do wózka inwalidzkiego. Zostanie on bowiem zmniejszony z 800 do 600 zł. W efekcie proponowany limit spowoduje, że pacjenci decydować się będą na bardzo podstawowe produkty  i, jak podkreślają eksperci, niekoniecznie wysokiej jakości.

„Obniżenie, i tak obecnie niewielkiej kwoty dofinansowania, doprowadzi do sytuacji, w której Pacjent stanie przed wyborem, czy skorzystać z produktu wyższej jakości, do którego będzie musiał w sposób istotny dopłacić, czy też zadowolić się wózkiem inwalidzkim wątpliwej jakości, który można zakupić, mieszcząc się w kwocie „gwarantowanej” przez państwo”- mówi szef POLMEDu.

Pieluchomajtki pod ścisłą kontrolą

Prawdziwa rewolucja czeka jednak pacjentów korzystających z wyrobów zaliczanych do środków absorpcyjnych, czyli popularnych pieluchomajtek i pieluch anatomicznych, na które wydatki NFZ były dotychczas najwyższe (w 2012 roku na ich refundację płatnik wydał ponad 169,59 mln zł). Eksperci związani z organizacjami pacjenckimi wskazują, że limity w tym obszarze nie były zmieniane od 1999 roku i pacjenci dopłacali minimum 30 procent ceny. „Biorąc pod uwagę propozycje zawarte w projekcie, realna wartość dopłaty pacjenta wzrośnie w skali miesiąca ok. 40 % (nawet o ponad 100 zł)” – podkreśla Witold Włodarczyk.

Józef Góralczyk, sekretarz zarządu głównego Małopolskiego Sejmiku Organizacji Osób Niepełnosprawnych, w rozmowie z Pulsem Medycyny nie krył swojego rozczarowania z projektu rozpatrywanego przez resort. Zwłaszcza że organizacja przekazała pod koniec czerwca tego roku do resortu zdrowia obywatelski projekt rozporządzenia, w którym zaproponowano absolutne minimum, jeśli chodzi o limity na refundację wyrobów medycznych (o projekcie tym pisaliśmy w materiale Niepełnosprawni stracili cierpliwość http://pulsmedycyny.pl/3216943,87687,niepelnosprawni-stracili-cierpliwosc)

„Limit w wysokości dwóch pieluch na dobę to dla pacjenta niepełnosprawnego wyrok, a karą w tym przypadku będą bolesne odleżyny. Pacjenci korzystający ze środków absorpcyjnych to w dużej mierze osoby utrzymujące się z minimalnych rent – obniżenie limitów kwotowych i ilościowych spowoduje, że nie będzie ich stać na zakup pieluchomajtek. W efekcie państwo zamiast na pieluchomajtki wydawać będzie blisko 10-krotnie wyższe kwoty na finansowanie leczenia odleżyn” – kwituje Józef Góralczyk.

Pozytywnie dla osób niedosłyszących?

Pacjenci, którzy zapoznali się z projektem rozporządzenia, widzą także pozytywne zapisy – wśród nich znalazło się zwiększenie finansowania na aparaty słuchowe. Resort zdrowia zlikwidował bowiem „sztuczny” podział pacjentów na aktywnych i nieaktywnych zawodowo. Dzięki czemu emeryci, renciści i osoby niepracujące nie będą objęci limitem, który dawał im prawo refundacji tylko jednego aparatu słuchowego.

Eksperci żywią jednak obawy, że problemy finansowe NFZ mogą negatywnie wpłynąć na - i tak długie - oczekiwanie w kolejkach po aparaty słuchowe.

MZ: konsultacje potrwają 30 dni

Resort zdrowia - pytany o termin przekazania projektu do konsultacji zewnętrznych – unika podawania konkretnych dat. Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy ministerstwa zapewnia, że nastąpi to niezwłocznie po uzyskaniu akceptacji Kolegium Ministra Zdrowia.

„Mając na względzie złożoność problematyki zawartej w projekcie planuje się skierowanie projektu rozporządzenia do konsultacji społecznych z 30 dniowym terminem zgłaszania uwag”- przekonuje Krzysztof Bąk w piśmie do redakcji.
Jak wyjaśnia celem planowanej regulacji jest określenie nowego i jednocześnie jednolitego wykazu wyrobów medycznych dostępnych na zlecenie – tak by katalog produktów odpowiadał w najwyższym stopniu i w ramach dostępnych środków finansowych – potrzebom pacjentów.

„W projekcie rozporządzenia zostały wprowadzone zmiany mające na celu wyeliminowanie niejasności niektórych obecnie obowiązujących przepisów, a przez to uniknięcie sytuacji dopuszczających możliwość rozbieżnych interpretacji. Proponowane zmiany spowodują zwiększenie dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej poprzez rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do refundacji wyrobów medycznych - w granicach utrzymania poziomu jakości świadczeń i zachowania bezpieczeństwa dla realizacji świadczeń”- pisze Krzysztof Bąk.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Seksowne profesje

Kalendarium

« » maj 2017
PnWtŚrCzPtSbN
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
Studenci Medycyny i Farmacji