WZW C: przełom w leczeniu

Mattias Grundström Mitz, Sztokholm

Kombinacja nowych leków z obecnymi już na rynku, znanymi preparatami prawdopodobnie przewróci do góry nogami metodę leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. Prof. Ola Weiland ze Szpitala Uniwersyteckiego Karolinska w Huddinge mówi wręcz o rewolucji w terapii.

Wirusowe zapalenie wątroby typu C jest najczęściej występującym rodzajem wzw w Szwecji. Rocznie do szwedzkiego Instytutu Kontroli Chorób Zakaźnych zgłasza się 2-3 tysięcy osób z przewlekłym wzw C, które rozwija się u około 80 proc. zarażonych wirusem. Wirus namnaża się prawie wyłącznie w komórkach wątroby, a wraz z upływem lat u zainfekowanej osoby pojawia się ryzyko marskości i raka wątroby. Obecnie w przypadku wzw typu C stosuje się leczenie skojarzone pegylowaną formą interferonu alfa (PegIFN-alfa) i rybawiryną (RBV). Terapia jest skuteczna jedynie u około połowy pacjentów zainfekowanych najczęstszym rodzajem HCV, tj. wirusem o genotypie 1. Poza tym leczenie jest długotrwałe (trwa około 48 tygodni) i związane z uciążliwymi działaniami niepożądanymi.
Jest jednak szansa, ponieważ koncerny farmaceutyczne ustawiają się już w kolejce z nowymi substancjami czynnymi, które - miejmy nadzieję - wyleczą znacznie więcej chorych. "W moim przekonaniu, zmierzamy w kierunku rewolucji w leczeniu wzw typu C, podobnej do tej, która dokonała się kilka lat temu w przypadku leczenia zakażonych HIV. Mieliśmy wówczas w naszym szpitalu przeznaczone półtora oddziału dla tych pacjentów. Dziś nie mamy żadnego, po prostu nie jest to już potrzebne" - mówi prof. Ola Weiland, ordynator Kliniki Chorób Zakaźnych w Szpitalu Uniwersyteckim Karolinska w Huddinge.
Stosowane obecnie leczenie pegylowanym interferonem alfa hamuje replikację HCV i zwiększa obronę immunologiczną. Rybawiryna wykazuje aktywność wirostatyczną wobec wirusów RNA, ale dokładny mechanizm jej działania nie jest znany. Rybawiryna w połączeniu z pegylowanym interferonem zwiększa wyleczalność przede wszystkim przez zmniejszanie ryzyka nawrotu choroby po zakończonej terapii. Wzmacnia działanie interferonu.
Takie leczenie nie jest jednak wystarczająco skuteczne u pacjentów z genotypem 1 wirusa. Zdaniem profesora O. Weilanda, analogicznie jak w przypadku leczenia zakażenia HIV, najbardziej interesującymi kierunkami badań nad terapią wzw typu C są inhibitory proteazy oraz polimerazy, ponieważ w bardzo skuteczny sposób hamują one replikację, a zatem i produkcję wirusów wzw w komórkach wątroby. Rozstrzygające polepszenie wyników terapii może przynieść kombinacja ze starymi, wypróbowanymi już preparatami. Prof. Ola Weiland twierdzi, że wyróżniającym kandydatem na lek jest obecnie inhibitor proteazy VX-950, czyli telaprevir, firmy Vertex. Wstępne wyniki badań II fazy zaprezentowano kilka tygodni temu w Barcelonie na konferencji ekspertów Europejskiego Towarzystwa Badań nad Wątrobą (European Association for Study of the Liver, EASL). Wskazują one, że terapia telaprevirem połączonym z lekami starszymi (pegylowanym interferonem i rybawiryną), trwająca 12 tygodni sprawiła, że sześcioro z dziewięciorga pacjentów z genotypem 1 HCV, którzy przeszli cały cykl leczenia, nie miało w organizmie wirusa po ukończonej terapii. Zdaniem profesora O. Weilanda, można ich uznać za wyleczonych.
Jednak leczenie dało nie tylko pozytywne skutki. Kilku pacjentów przerwało kurację ze względu na dokuczliwe działania uboczne, takie jak wysypki skórne i problemy ze strony przewodu pokarmowego.

Krótszy okres leczenia

Ola Weiland mimo to uważa, że rezultaty są w sumie pozytywne. "Leczenie niestety nadal wiąże się z uciążliwymi działaniami ubocznymi, ale być może okażą się one łatwiejsze do zniesienia, jeśli u niektórych pacjentów możliwe będzie skrócenie czasu trwania terapii z obecnych 48 tygodni do 12 - wyjaśnia prof. O. Weiland. - Innym aspektem stosowania łącznie kilku preparatów jest ewentualna możliwość zmniejszenia dawek każdego z nich, co w rezultacie również może zmniejszy dokuczliwość działań ubocznych".
Telaprevir jest obecnie na tzw. szybkiej ścieżce oceny w amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). Również Europejska Agencja ds. Oceny Produktów Leczniczych (EMEA) zainteresowała się preparatem. Jeśli ma on rzeczywiście takie działanie, jak utrzymuje producent, lek zostanie zaakceptowany w ciągu najbliższych kilku lat.

Problem z działaniami niepożądanymi

Prof. Ola Weiland wymienia także inny nowy lek - inhibitor polimerazy NM 280, czyli walopicytabinę firmy Idenix/Novartis. Preparat jest interesujący ze względu na bardzo pozytywne działanie w kombinacji z pegylowanym interferonem. Negatywnie oddziałuje jednak na układ pokarmowy i dlatego trzeba było zmniejszyć dawki leku użyte w badaniach klinicznych. Wyniki badań II fazy walopicytabiny w kombinacji z peg-IFN i RBV zostaną prawdopodobnie wkrótce ogłoszone.
Kolejną substancją zasługującą na zainteresowanie jest, według prof. Oli Weilanda, inhibitor cyklofiliny Debio-025. Zapobiega on produkcji nowych cząstek wirusów na zupełnie innym poziomie, niż czynią to inhibitory proteazy i polimerazy, nie zaobserwowano też rezystencji krzyżowej wobec innych leków przeciw wzw typu C. Preparat ten przeszedł dopiero I fazę badań, ale dowiedziono w nich m.in., że można o połowę zmniejszyć występowanie wzw C u pacjentów zakażonych wirusem HIV, którzy często są oporni na leczenie żółtaczki. Poza tym zaobserwowano podobne działanie leku na wirusa HIV. "To bardzo dobry kierunek rozwoju. Istnieje bowiem ogromne zapotrzebowanie na nowe leki, przede wszystkim dla tych pacjentów, którzy nie reagują lub nie tolerują stosowanych obecnie sposobów leczenia" - podsumowuje prof. O. Weiland.


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.