Ratowanie życia wcześniaków

Paryski Narodowy Instytut Zdrowia i Badań Medycznych INSERM przeprowadził w 2003 roku badania porównawcze nad wcześniakami w wybranych krajach europejskich, finansowane z budżetu Unii Europejskiej. Oceniano, jakie są szanse dzieci urodzonych pomiędzy 22. a 32. tygodniem ciąży w Belgii, Danii, we Francji, w Hiszpanii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Polsce. W ciągu najbliższych miesięcy specjaliści będą w podzespołach analizować, a następnie publikować wyniki tego badania.

Z udostępnionych już danych z Polski wynika m.in., że dostęp ciężarnych do ośrodków specjalistycznych jest u nas słaby, szczególnie w małych miastach, a to sprawia, iż wiele przedwcześnie urodzonych dzieci nie udaje się uratować (138 z 422 wcześniaków, czyli prawie jedna trzecia, zmarło). Dane te pochodzą z 52 szpitali województwa wielkopolskiego i lubuskiego.
"Statystyki te dotyczą wszystkich dzieci urodzonych między 22. a 32. tygodniem ciąży w tych dwóch województwach. Rodzi się tu ok. 30 tys. dzieci rocznie, co daje 10 proc. wszystkich dzieci urodzonych w Polsce. Czy to reprezentatywne dane? Każdy region na pewno jest różny, trudno więc uogólniać" - przyznaje prof. Janusz Gadzinowski, kierownik Kliniki Neonatologii AM w Poznaniu, koordynator badań.
Zastrzeżenia do metodologii badania ma też prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy ds. neonatologii. ?Badania nie dotyczą całej Polski, ale tylko dwóch województw. Do tego są bardzo niedokładne, oparte na jednostronicowej ankiecie. W ten sposób nie można zebrać rzetelnie wszystkich informacji. Te wyniki to raczej kwestia przypadku i, moim zdaniem, trzeba do nich podejść z dużym dystansem" - uważa prof. E. Helwich.

Różnice nie tylko w nakładach na zdrowie

Słaby wynik Polski odnotowany w badaniach nad wcześniakami to także efekt różnic poziomu opieki zdrowotnej w krajach biorących udział w projekcie. "Te wyniki są pochodną nakładów i pewnego cywilizacyjnego stanu Polski w stosunku do innych krajów. To kwestia technologii, pieniędzy, liczby pielęgniarek, które zajmują się tymi dziećmi, ale i podejścia do niektórych kwestii" - zaznacza prof. J. Gadzinowski. Oprócz braku sprzętu, małej, zdaniem niektórych, liczby ośrodków specjalistycznych, na złą sytuację w Polsce składa się m.in. polityka aborcyjna i stosunek do badań prenatalnych. W Polsce próbuje się ratować wszystkie, nawet te najmniejsze urodzone dzieci. Spośród noworodków urodzonych w 22-23. tygodniu ciąży w Polsce przeżywa 2 proc., podczas gdy w Holandii śmiertelność w tej grupie wcześniaków wynosi 100 proc., gdyż tak małych dzieci nie ratuje się tam wcale. "Jesteśmy więc na końcu w statystykach, ale jednak usiłujemy ratować te dzieci" - podkreśla prof. J. Gadzinowski

Uszanować wolę rodziców

Ratowanie skrajnie małych dzieci to dylemat wielu lekarzy. "W tym badaniu w ogóle nie wspomina się o jakości życia tych uratowanych bardzo wcześnie urodzonych dzieci - a ta jest często zła" - zaznacza prof. Ewa Helwich. Stąd dylemat, gdzie jest granica. Czy lekarze powinni ratować wszystkie urodzone dzieci, bez względu na dojrzałość, z jaką przychodzą na świat? "Próbujemy stworzyć jakieś standardy postępowania, ale to bardzo trudne. Ratujemy każde dziecko, które urodzi się żywe, przy czym jeśli dziecko nie reaguje na nasze zabiegi, tzn. nie przyspiesza się akcja serca, nie widać w nim chęci życia, to po ok. półgodzinnej resuscytacji rezygnujemy. Tak długi czas niedotlenienia powoduje nieodwracalne uszkodzenia, więc nawet jeśli dziecko przeżyje, jakość jego życia będzie bardzo zła" - wyjaśnia prof. E. Helwich. Zaznacza jednak, że jeśli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości co do dojrzałości dziecka, powinno się je zaintubować, podłączyć do respiratora, zebrać wszystkie dane i obserwować.
W Polsce lekarze zazwyczaj odstępują od drastycznych zabiegów ratujących życie, gdy stan wcześniaka zaczyna się pogarszać - stosują tylko leczenie standardowe. Konsultant ds. neonatologii podkreśla jednak, że w tej sytuacji nie ma i nie może być ścisłych wytycznych, bo każdy człowiek jest inny, konieczne jest indywidualne podejście i duże wyczucie.
"Zdarzają się przecież rodzice, którzy czekali na dziecko wiele lat i to dla nich ostatnia szansa na rodzicielstwo. Błagają, by ratować ich dziecko za wszelką cenę. Gdy deklarują, że gotowi są opiekować się nawet niepełnosprawnym dzieckiem i mają do tego warunki - należy uszanować ich decyzję" - uważa E. Helwich.
Specjaliści są zgodni, że Polska w ciągu ostatnich 10 lat zrobiła i tak ogromny postęp - umieralność wcześniaków zmalała o 50 proc. Potwierdzają to ogólnopolskie dane zbierane przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie na podstawie ankiet ze wszystkich polskich szpitali oraz publikowane przez GUS wskaźniki umieralności dzieci urodzonych przedwcześnie.

Statystyki gorsze niż rzeczywistość

"Choć wciąż nie osiągamy poziomu Europy Zachodniej - co zresztą jest oczywiste, bo nie mamy tego poziomu życia - i choć w Polsce umieralność wcześniaków wciąż jest wyższa, nie powiedziałabym, że jest drastycznie wyższa. Podobnie jak nie można powiedzieć, że wszystkie nasze wcześniaki są słabsze, bo to zbyt ogólnikowe stwierdzenie" - mówi E. Helwich. Jej zdaniem, Polska ma mniej więcej dwutygodniowe opóźnienie do krajów zachodnich: w Polsce dopiero wśród dzieci urodzonych między 26. a 27. tygodniem osiąga się 50-procentową przeżywalność. Na Zachodzie tyle dzieci przeżywa nawet wtedy, gdy urodzą się w 25. tygodniu ciąży.
Jednak z badań przeprowadzonych w regionie warszawskim wynika, że dalszy rozwój wcześniaków niewiele odbiega od norm zachodnich, m.in. podobny odsetek dzieci (8-10 proc.) ma mózgowe porażenie dziecięce (choć faktycznie więcej z nich ma ciężką postać tej choroby). Być może, ten stosunkowo optymistyczny wskaźnik wynika właśnie z tego, że umieralność najmniej dojrzałych wcześniaków, najbardziej obciążonych ryzykiem mózgowego porażenia dziecięcego, jest w Polsce większa niż w krajach Europy Zachodniej.
Prof. E. Helwich zwraca też uwagę na inny, coraz poważniejszy problem w Polsce: niedoposażenie oddziałów specjalistycznych. "Aparatura jest droga, a nie ma żadnych środków na nowe zakupy. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć istniejącej, przestarzałej bazy, a cóż dopiero mówić o jej powiększaniu. Tymczasem coraz częściej mamy do czynienia z rozrodem wspomaganym i ciążą wielopłodową, z której dzieci zwykle rodzą się wcześniej i bardzo małe. Nie jesteśmy na to przygotowani" - ostrzega prof. E. Helwich.


Słabe diagnozowanie
Komentuje prof. Maria Respondek-Liberska, kierownik Zakładu Diagnostyki i Profilaktyki Wad Wrodzonych ICZMP w Łodzi:

W Europie lekarze nauczyli się korzystać z diagnostyki prenatalnej. Potrafią przewidywać stan noworodka po porodzie, potrafią w połowie ciąży przekazać ciężarnej obiektywne dane w przypadku nieprawidłowego przebiegu ciąży. W Polsce nastąpił boom technologiczny: każdy położnik, radiolog, lekarz rodzinny posiada sprzęt USG, gabinety są na każdym rogu, prawie tak gęsto jak apteki. Ale za boomem technologicznym nie poszedł boom edukacyjny. W Europie lekarze edukują się 3-4 lata w dziedzinie USG, w Polsce 3-4 dni... To oznacza, że musi być różnica w stanie opieki perinatologicznej u nas i w Europie. Spora część wcześniaków u nas umiera z powodu nie wykrytych wad wrodzonych.


Jednak postęp
Komentuje prof. Maria Kornacka, kierownik II Kliniki AM w Szpitalu Klinicznym im. księżnej Anny Mazowieckiej w Warszawie:

Wymiernym efektem postępu, jaki dokonał się w neonatologii jest spadek umieralności noworodków z 20/1000 żywo urodzonych w 1990 roku do 7,8/1000 w 2003 roku i wzrost przeżywalności noworodków z masą ciała < 1000 g. Postęp ten był możliwy dzięki poprawie organizacji opieki perinatalnej, burzliwemu rozwojowi diagnostyki prenatalnej (w tym metod oceny dobrostanu płodu), lepszemu wyszkoleniu kadry neonatologicznej i wysokospecjalistycznemu sprzętowi do intensywnej terapii.
Skrajne wcześniactwo stanowi szczególny problem w neonatologii. Poprawa opieki perinatalnej, postęp w zakresie prowadzenia wsparcia oddechowego, coraz powszechniejsze leczenie surfaktantem znacznie poprawiły szanse na przeżycie w tej grupie pacjentów. Rozwój nowoczesnych metod intensywnej terapii noworodka, jaki obecnie obserwujemy, pozwala na utrzymanie przy życiu noworodków o znacznej niedojrzałości i z ekstremalnie małą masą ciała
< 1000 g i < 750 g. Polskie statystyki, podobnie jak światowe, uwzględniają w demograficznych opracowaniach urodzenia dzieci powyżej 500 g i 24. tygodnia wieku ciążowego.
Nasze własne dane dotyczące noworodków hospitalizowanych na oddziale intensywnej terapii wskazują na 80-procentową przeżywalność dzieci z masą ciała 750-1000 g i tylko 46-procentową dzieci z masą poniżej 750 g. Statystyki światowe, zwłaszcza amerykańskie, podają 60-80-procentową przeżywalność noworodków z ekstremalnie małą masą ciała. Utrzymanie przy życiu skrajnie niedojrzałych wcześniaków i ich intensywna terapia jest trudna i rodzi poważne wątpliwości natury etycznej z uwagi na duże zagrożenie ciężkimi powikłaniami, szczególnie ze strony ośrodkowego układu nerwowego.
Wyzwaniem współczesnej neonatologii jest więc nie tylko utrzymanie przy życiu dzieci z grupy największego ryzyka, ale przede wszystkim poprawa jakości ich przeżycia. W realizacji tego tak ważnego z medycznego i społecznego punktu widzenia celu szczególnego znaczenia nabiera znajomość złożonych mechanizmów rozwojowych mózgu, a także rozwój nowoczesnych technik obrazowania mózgu i oceny metabolizmu mózgowego. Problem ten dotyczy zwłaszcza dzieci z masą ciała < 1000 g, u których częstość wczesnych uszkodzeń mózgu związanych z krwawieniami dokomorowymi i zmianami leukomalacyjnymi jest większa. U 1/3 z tych dzieci z taką patologią mózgu należy liczyć się z poważnymi zaburzeniami rozwojowymi, w tym także z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Seksowne profesje

Kalendarium

« » grudzień 2016
PnWtŚrCzPtSbN
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
Studenci Medycyny i Farmacji