Zaburzenia neurogenne pęcherza moczowego

Schorzenia neurologiczne bardzo często prowadzą do zaburzeń czynności dolnego odcinka dróg moczowych. Ważne jest wtedy umiejętne postępowanie, by nie pozbawić pacjenta możliwości leczenia w przyszłości.

W warunkach fizjologicznych pęcherz ma zdolność magazynowania moczu do czasu, gdy jego opróżnienie jest wygodne i możliwe. Realizowanie tego zadania odbywa się dzięki współdziałaniu autonomicznego, obwodowego i ośrodkowego układu nerwowego oraz lokalnych czynników regulujących. Sytuację pozwalają kontrolować impulsy płynące z wyższych pięter ośrodkowego układu nerwowego. Dla prawidłowej czynności pęcherza moczowego niezbędny jest nieuszkodzony szlak bodźców nerwowych, przekazywanych przez pień mózgu, rdzeń kręgowy i nerwy obwodowe aż do samego pęcherza. Każdy proces patologiczny, który zaburza mechanizmy fizjologiczne na którymkolwiek z poziomów tego układu, może wywołać objawy zaburzeń czynności dolnych dróg moczowych. Najczęstszą lokalizacją uszkodzenia, powodującego dysfunkcję pęcherza, jest rdzeń kręgowy.

Od zalegania do degradacji

U chorych z neurogenną dysfunkcją dolnych dróg moczowych zazwyczaj mamy do czynienia z dwoma problemami: nietrzymaniem moczu oraz z zatrzymaniem moczu lub niepełnym opróżnianiem pęcherza. Dochodzi do tego z powodu uszkodzenia unerwienia na poziomie rdzenia kręgowego lub poniżej, na poziomie korzeni nerwowych albo nerwów obwodowych zaopatrujących pęcherz moczowy i cewkę. W przypadku schorzeń dotyczących kory czołowej proces opróżniania pęcherza jest normalnie koordynowany, jednak zaburzenia jego kontroli sprawiają, że oddawanie moczu jest bezwiedne.
"Podstawą jest rozpoznanie, czy chory potrafi prawidłowo oddać mocz, czy potrafi go utrzymać oraz jakie jest ryzyko skutków zaburzeń, do których doszło w wyniku uszkodzenia neurologicznego. Medycyna dysponuje obecnie tak nowoczesną i kompleksową diagnostyką urodynamiczną, że doświadczony lekarz jest w stanie dokonać czynnościowej oceny dolnych dróg moczowych" - uważa dr Andrzej Buczyński, neurourolog, konsultant w konstancińskim Specjalistycznym Centrum Rehabilitacji i Leczenia Schorzeń Narządu Ruchu (STOCER).
Oprócz dyskomfortu, pęcherz neurogenny może też być przyczyną powikłań i to nie tylko w obrębie układu moczowego, ale i ogólnoustrojowych. Zaburzona współpraca między układem zwieraczowym a czynnością pęcherza bardzo często powoduje bowiem zaleganie moczu. "Oznacza to, że chory oddaje mocz przeważnie dość często, ale w sposób niecałkowity. Ten zalegający mocz jest źródłem zakażeń: zbierające się w nim złuszczone nabłonki, białe i czerwone ciałka krwi, ulegając rozkładowi, stają się znakomitą pożywką dla rozwoju bakterii" - wyjaśnia dr A. Buczyński.
Dodatkowym elementem zagrażającym w dysfunkcjach neurologicznych dróg moczowych jest zwykle zwiększone ciśnienie w pęcherzu. Wszystko to razem bardzo poważnie zagraża utrzymaniu mechanizmu antyrefluksowego, którego sprawne funkcjonowanie zapobiega cofaniu się moczu do nerek. Refluks natomiast powoduje przenoszenie się zakażeń do nerek, zwiększenie w nich ciśnienia i doprowadza do stopniowej ich degradacji. "Dodatkowym czynnikiem ryzyka są unieruchomienia, które szczególnie u młodych mężczyzn bardzo szybko doprowadzają do demineralizacji kości. A zwiększona koncentracja wapnia w moczu plus częste infekcje, u 1/3 pacjentów sprzyjają powstawaniu kamicy infekcyjnej" - mówi dr A. Buczyński.

Leczenie zgodne z antybiogramem

Leczenie zakażenia dróg moczowych u chorego z dysfunkcją neurogenną jest bardzo trudne. Musi trwać co najmniej 10 dni, a stosowane antybiotyki muszą być silne. "Bardzo często lekarz musi wybierać między toksycznością a skutecznością" - zauważa dr A. Buczyński. Bezwzględnym warunkiem jest zgodność zalecanego leczenia z antybiogramem. Antybiotyki powinny być choremu podawane domięśniowo lub dożylnie, do czasu uzyskania pełnego wyjałowienia moczu. "To bardzo ważne, ponieważ jeśli leczenie będzie niepełne lub zbyt słabe, bakteria nabierze oporności. To najczęstszy błąd lekarzy i największa zmora pacjentów. Trzeba pamiętać, że chorzy porażeni powinni być leczeni nieco inaczej niż ogólnie zdrowi pacjenci: błędem jest wprowadzanie antybiotyków przy każdym, nawet banalnym zakażeniu. U osoby z zaburzeniami neurologicznymi musimy liczyć się z częstym nawracaniem zakażeń, to nieuniknione. Lekarz powinien myśleć przyszłościowo i oceniając ryzyko pozostawić radykalne środki na groźniejsze sytuacje (wysoka gorączka, infekcja bakteryjna zagrażająca kamicą)" - uważa dr A. Buczyński.
Jego zdaniem, w wielu sytuacjach wystarczy np. przepłukanie pęcherza roztworem antybiotyku. "Przy niewielkim problemie organizm sam sobie poradzi" - zapewnia specjalista. Dlatego gdy z badań wynika, że chory ma infekcję moczową, ale czuje się dobrze i nie ma innych, poza złymi wynikami, objawów - należy potraktować je jako sygnał ostrzegawczy. "Nie zawsze konieczne jest natychmiastowe wdrażanie leczenia antybiotykiem, bo po kilku latach, gdy bakterie przestaną reagować na leki, może się okazać, że w trudnej sytuacji nie ma czym leczyć pacjenta" - ostrzega dr A. Buczyński.

Blokowanie, rozluźnianie

Typ leczenia zaburzeń neurogennych zależy od wyników diagnostyki urodynamicznej oraz samego chorego, który powinien uczestniczyć w podejmowaniu tych decyzji. Podstawą jest zazwyczaj nauka sterylnego samocewnikowania, ale niezależnie od tego w grę wchodzi albo farmakoterapia, albo operacja ułatwiająca odpływ moczu.
Nawet w przypadku nieodwracalnych urazów neurologicznych dolnych dróg moczowych, u niektórych pacjentów możliwe jest zastosowanie leków, gdyż tylna cewka i okolice zwieracza wewnętrznego są skupiskiem receptorów alfa-adrenergicznych. Alfa-blokery, których na rynku jest spory wybór, wpływają na blokowanie tych receptorów i rozluźnianie tylnej cewki, czyli zmniejszenie lub wręcz zniesienie przeszkody. Niestety, ten sposób leczenia nie u wszystkich chorych przynosi dobre efekty.
U niektórych jedynym wyjściem jest zastosowanie metod chirurgicznych, np. stentowania, ale to wymaga dużego doświadczenia. Tymczasem w Polsce brakuje szkoleń neurourologicznych, podobnie jak zrozumienia, jak ważna jest ta dziedzina medycyny. "W opiece nad takim pacjentem podstawą powinna być współpraca kilku specjalistów: chirurga-ortopedy, neurourologa, rehabilitanta. Żeby ułatwić choremu i tak już przecież trudne, czasem wręcz frustrujące codzienne funkcjonowanie, powinien on być dokładnie poinformowany o charakterze swojego schorzenia oraz o tym, jak postępować, by go bardziej nie skomplikować. Z przykrością muszę jednak stwierdzić, że w Polsce taka współpraca prawie nie istnieje. A to nie tylko utrudnia prawidłowe leczenie, ale wręcz szkodzi choremu" - uważa dr Andrzej Buczyński.






Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Co pana podnieca?

Kalendarium

« » grudzień 2014
PnWtŚrCzPtSbN
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
Studenci Medycyny i Farmacji