Róża czy żylna choroba zakrzepowa: wątpliwości rozstrzygnie specjalista

Róża i zapalenie zakrzepowe żył powierzchownych kończyn dolnych mogą sprawiać spore kłopoty diagnostyczne. Trzeba pamiętać, że powikłania wynikające z błędnego rozpoznania są w tym przypadku dla pacjenta wyjątkowo dotkliwe.

Róża to jednostka chorobowa, której towarzyszy proces bakteryjny toczący się w skórze i tkance podskórnej, charakteryzujący się specyficznymi objawami, dość burzliwie przebiegającymi zwłaszcza w początkowej fazie choroby. Czynnikami wywołującymi są najczęściej: uraz (czasami mikrouraz niezauważalny nawet dla samego pacjenta) oraz infekcja paciorkowcowa. To może być pierwszy element wspólny róży i żylnych chorób zakrzepowych, ponieważ przyjmuje się, że czynnikiem wywołującym zapalenie żył układu powierzchownego może być również uraz. Kolejnym podobieństwem jest charakterystyczny dla obu schorzeń czerwony odczyn skóry.

"Zwłaszcza w początkowym okresie zapalenia żył układu powierzchownego czy zapalenia żylaka ten obraz może być najbardziej mylący - gdy wokół zakrzepłej żyły pojawia się zaczerwienienie i bolesność skóry. Podobne objawy występują w początkowej fazie róży" - mówi dr n. med. Mariusz Kózka, specjalista chirurg z II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Collegium Medicum UJ.

Odmienne objawy kliniczne

Symptomatologia tych schorzeń jest jednak zdecydowanie różna. W klasycznej formie zapalenia żył powierzchownych cechą najbardziej charakterystyczną jest występowanie twardego zgrubienia na przebiegu wcześniej miękkiego żylaka. Ulega on stwardnieniu z mniejszym lub większym odczynem skórnym w okolicznych tkankach. Róża zaś charakteryzuje się dużo rozleglejszym obszarem zajęcia skóry kończyny. Od charakterystycznego, purpurowego odczynu skóry, który powiększa się z dnia na dzień, pochodzi zresztą polska nazwa tej choroby.

W róży dominują objawy ogólne. Chory ma zwykle podwyższoną ciepłotę ciała, dochodzącą do 39-40°C. W zakrzepowym zapaleniu żył temperatura ciała może być podwyższona, ale nie aż tak bardzo.
"Decydujące w diagnostyce zapalenia żylaka oraz zapalenia żył układu powierzchownego są zatem twardy guzek w miejscu przebiegu żylaka oraz towarzyszący mu miejscowy odczyn skórny w postaci zaczerwienienia. Zupełnie odmienny od objawów zapalenia żył powierzchownych i róży jest natomiast obraz kliniczny zakrzepicy żył układu głębokiego. W przypadku choroby zakrzepowo-zatorowej praktycznie nie ma odczynu skórnego, dominuje obrzęk, poszerzenie naczyń układu powierzchownego, co jest związane z utrudnionym odpływem krwi z układu głębokiego. Charakterystycznym objawem jest też bolesność mięśni łydki, natomiast zwykle nie ma podniesionej temperatury lub jest tylko przejściowe podwyższenie ciepłoty ciała, które może być nawet niezauważalne. Najbardziej swoiste w zakrzepicy żył głębokich jest to, że nie występuje tak charakterystyczny dla róży czerwony odczyn skóry" - mówi dr Mariusz Kózka.

Warto jednak pamiętać, że następstwem róży może być zakrzepica żył głębokich. W rozpoznaniu tego typu powikłań róży badanie palpacyjne nie jest wystarczające. Standardem w rozpoznaniu żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej powinno być badanie ultrasonograficzne.

Czy wystarczy opieka lekarza rodzinnego

Zarówno pacjent chory na różę, jak i na schorzenia żylne zapewne w pierwszej kolejności trafi do lekarza rodzinnego. Różnicowanie tych zupełnie odmiennych jednostek chorobowych: róży na podstawie burzliwie przebiegających objawów oraz zapalenia żył powierzchownych z dużo mniej nasilonymi objawami miejscowymi to zadanie lekarza pierwszego kontaktu. Może on dalej poprowadzić leczenie zapalenia żył powierzchownych, chyba że istnieją wątpliwości. Wtedy lepiej skierować chorego do poradni naczyniowej.

"Natomiast leczeniem róży powinni się zająć od początku dermatolodzy lub specjaliści chorób zakaźnych - głównie z powodu odległych powikłań tej choroby. Należą do nich uporczywe obrzęki, zaburzenia w odpływie chłonki, nie mówiąc o "piorunujących" postaciach róży, które wymagają interwencji chirurgicznej, np. postać martwicza czy pęcherzowa, w których trzeba na bieżąco usuwać tkanki martwicze. Leczenie tych następstw róży należy do zespołu interdyscyplinarnego, ponieważ niejednokrotnie jest potrzebne wykonanie przeszczepów skóry na obnażone miejsca na kończynie. Ponadto róża niedostatecznie wyleczona w pierwszym okresie choroby ma tendencje do nawrotów" - przestrzega dr n. med. Mariusz Kózka.
Konsekwencje ewentualnych pomyłek diagnostycznych mogą być dotkliwe dla pacjenta.

Zasadnicze różnice w leczeniu

W leczeniu zapalenia żylaka czy zapalenia żył układu powierzchownego podstawowym elementem terapii jest dobry opatrunek uciskowy z użyciem opasek elastycznych lub gotowych wyrobów uciskowych. Natomiast w leczeniu róży ucisk na kończynę jest przeciwwskazany. Chory musi leżeć z nogą uniesioną wyżej, ale nie może być stosowany opatrunek uciskowy.

W leczeniu zapalenia żył układu powierzchownego o typowym przebiegu nie jest konieczne, a wręcz jest przeciwwskazane stosowanie antybiotyków. Zwykle odczyn ze strony skóry i tkanek okolicznych jest niewielki, dlatego wystarczające będzie zastosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych przez krótki okres. Natomiast leczenie róży, w zależności od rozległości zajęcia skóry, wymaga stosowania antybiotyków, często nawet olbrzymich dawek.

W zdecydowanej większości przypadków pacjent chory na zapalenie żył powierzchownych lub zapalenie żylaka nie wymaga hospitalizacji, podczas gdy chory z rozległą różą wymaga bezwzględnie leczenia szpitalnego. "Dlatego jeśli lekarz rodzinny podejrzewa u pacjenta różę, bezpieczniej jest odesłać go od razu do leczenia specjalistycznego. Z kolei w przypadku pojawienia się jakichkolwiek wątpliwości przy prowadzeniu leczenia zapalenia zakrzepowego żył powierzchownych lepiej skierować chorego do konsultacji specjalisty chirurgii naczyniowej. Ze względu na to, iż róża może wywołać zakrzepicę układu żylnego głębokiego, ważne jest, oprócz standardowego leczenia, prowadzenie także profilaktyki przeciwzakrzepowej w postaci stosowania heparyn drobnocząstkowych" - przypomina dr M. Kózka.

Lekarze rodzinni chyba doceniają wagę problemu, ponieważ chcąc uniknąć ewentualnych pomyłek w diagnozie, wykazują się wręcz nadgorliwością. Na przykład bardzo częstym "błędem" jest kierowanie do poradni naczyniowej chorego z podejrzeniem róży. "Myślę, że bierze się to z "respektu" przed zakrzepicą żył głębokich i jej powikłaniami. Lekarze wolą mieć pewność, że nie dzieje się coś niebezpiecznego w obszarze układu głębokiego żył. Trudno to nawet uznać za błąd, ponieważ chory, u którego chirurg naczyniowy wykluczy zapalenie żył powierzchownych i zakrzepicę żył głębokich, jeszcze tego samego dnia z podejrzeniem róży trafi do właściwego specjalisty. Zdarza się też kierunek odwrotny: od dermatologa czy specjalisty chorób zakaźnych do poradni naczyniowej. Najważniejsze, by droga do właściwego leczenia nie była zbyt długa. Jeżeli zgłasza się pacjent do gabinetu lekarza rodzinnego i powstają wątpliwości, jak z nim postępować, lepiej nie eksperymentować. Te wątpliwości najlepiej rozstrzygać na poziomie gabinetu specjalistycznego" - radzi dr n. med. Mariusz Kózka.




Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Kobieta obaw pełna

Kalendarium

« » sierpień 2014
PnWtŚrCzPtSbN
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Opinie »

Ekspert  dla "Pulsu Medycyny"

Ekspert dla "Pulsu Medycyny"

Uniknąć szarej sieci korupcji
Studenci Medycyny i Farmacji