"Puls Medycyny" 2010 nr None (3119), s. 71.

Przewodnik nie tylko na lato

Po co nam wakacje? Żeby w końcu spokojnie pobyć razem. Bez stresu, bez pośpiechu, za to w świetnych humorach. Wspólny śmiech sprawia, że czujemy, jak bardzo lubimy być ze sobą. Warto o tym pamiętać, gdy wyjeżdżamy z dziećmi na wakacje.

Tagi

Życie, Samson

Co dzieci lubią w dorosłych? Spokój, cierpliwość i umiejętność rozładowywania napięcia. Najlepiej humorem. Tak wynika z moich rozmów z dziećmi, ale nie musicie mi wierzyć na słowo. Przypomnijcie sobie sytuacje z dzieciństwa, w których miło wam było z dorosłymi. Co oni takiego robili? Z pewnością nie złościli się, nie spieszyli, mieli dla was czas i uwagę, umieli rozładować napięcie, choćby żartem. Tacy dorośli dobrze zapisują się w naszej pamięci. A jakich dorosłych spotykają nasze dzieci?

Na warsztat dla rodziców Magda wpada jak zwykle spóźniona.

— No nie wyrabiam się. Poranki są najgorsze. Dzieciaki się grzebią, jakby mi robiły na złość. Tomek ma się ubierać, wracam z łazienki, a on sobie jakby nigdy nic układa klocki. W piżamie! Wrzeszczę na niego, to się obraża i specjalnie ubiera powoli. Joasia nie chce jeść śniadania, stroi fochy, wybrzydza. Robię konkursy: kto pierwszy się ubierze, kto pierwszy zje śniadanie, kto pierwszy będzie gotowy do wyjścia, ale oni je olewają. Kiedy oni się wreszcie nauczą, że rano trzeba się spieszyć?

Na całym świecie rośnie tempo życia, a choroba pośpiechu zatacza coraz szersze kręgi. Jak rozpoznać, że ciebie też dopadła? W "Wysokich Obcasach" jakiś czas temu ukazał się test diagnostyczny. Wymienione objawy brzmią zabawnie i jakże znajomo! "W supermarkecie — mnożysz liczbę osób w poszczególnych kolejkach przez liczbę towarów, które mają w koszyku, żeby ocenić, gdzie stanąć. Popadasz w skrajną frustrację, jeśli kolejka, w której ostatecznie nie stoisz, posuwa się szybciej". Hm. Jeśli o mnie chodzi, nie dokonuję aż tak precyzyjnych obliczeń, ale dobrze znam smak frustracji, gdy dokonam złego wyboru. Albo to: "Starasz się być zawsze przed innymi, nawet kiedy nie ma to najmniejszego sensu". Na przykład wysiadając z samolotu. I tak będziesz stać z innymi nad taśmą wydającą bagaż. Fakt. Ale wielu z nas zrywa się z fotela natychmiast po wylądowaniu. Nie mówiąc już o tak oczywistym i powszechnym objawie pośpiechu, jak przerywanie innym w pół zdania. Magda doszła już w tym do perfekcji. Na wszelki wypadek w ogóle nie dopuszcza nas do głosu i dalej opowiada.

— Jak w końcu wychodzimy z domu, zwykle kilka minut za późno, to jestem tak napięta, jakbym wyruszała na front. Inni kierowcy to moi wrogowie. A najgorsi są ci, którzy stoją przede mną na czerwonym świetle i nie ruszają od razu, gdy się zmienia! Albo ci, co hamują, gdy robi się żółte, jakby nie mogli przyspieszyć.

Magda robi wiele, żeby zarazić swoje dzieci chorobą pośpiechu, ale one się jeszcze nie dają. Jednak wychowanie w warunkach frontowych z pewnością odbiera radość ich dzieciństwu. Zatruwa je codziennie po trochu. Dlatego w czasie wakacji warto podać dzieciom antidotum. A przede wszystkim sobie. Będąc dziećmi, śmialiśmy się do trzystu razy dziennie, w dorosłym życiu liczba ta spada do siedemnastu! Małżonkowie tracą poczucie humoru wprost proporcjonalnie do długości stażu małżeńskiego. Im dłuższy związek, tym mniej w nim zabawnie. Życie rodzinne zmienia się w nudny serial z krainy ponuraków, które z żywszych emocji znają głównie złość. I jak tu wychowywać szczęśliwe dzieci? Najpierw trzeba wspólnie się pośmiać.

Śmiech stymuluje wydzielanie endorfin, czyli hormonu szczęścia, normuje ciśnienie krwi, zmniejsza częstotliwość akcji serca, obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Aktywuje limfocyty pomagające walczyć z infekcjami i przyspiesza produkcję nowych komórek układu odpornościowego. William Fry, profesor psychiatrii Uniwersytetu Stanforda, zaleca systematyczne wzmacnianie się śmiechem. Można na przykład oglądać czarno-białe komedie, koniecznie razem z dziećmi. Nas może już nie śmieszyć obrzucanie się tortami, ale śmiech kilkulatków jest bardzo zaraźliwy.

Ludzie, którzy często się śmieją, są mniej podatni na depresje i stany lękowe, osamotnienie, łatwiej podejmują decyzje i mają mniej problemów z porozumieniem się z innymi. W sytuacjach konfliktowych żart zmniejsza dystans, pozwala odreagować, przestać się dąsać, pogodzić. Daje poczucie, że jednak dobrze jest nam razem. I niech dzieci to czują przynajmniej na wakacjach, a łatwiej nam wybaczą nerwowe poganianie przez następny rok. l

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.


Blogi »

Lew Starowicz

Lew Starowicz

Co pana podnieca?

Kalendarium

« » kwiecień 2017
PnWtŚrCzPtSbN
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Studenci Medycyny i Farmacji