"Puls Medycyny" 2006 nr None (2105), s. 41.

Kobieta obaw pełna

Zbigniew Lew-Starowicz

Lęk przed defloracją... Są pacjentki, które po 10 latach małżeństwa nadal pozostają dziewicami!

Wiele niewiast odczuwa lęk — i w relacjach z mężczyznami, i w życiu seksualnym. Bywa, że do prowadzi to do unikania partnerów czy współżycia seksualnego, zaburzeń seksualnych — np. pochwicy (skurcz mięśni pochwy uniemożliwiający wprowadzenie członka do pochwy), dyspareunii (odczuwanie bólu w kontaktach seksualnych), zaniku potrzeb seksualnych, braku orgazmu. Jakie lęki są najczęstsze?

„Boję się mężczyzn”. Mężczyźni są postrzegani jako niebezpieczni agresorzy, krzywdziciele, a kobiety — ofiary. Tego typu postawa może być wynikiem doświadczeń z domu rodzinnego (np. tyrania ojca, stosowanie przez niego siły fizycznej), molestowania seksualnego czy skrzywdzenia przez partnera. Matki czasami skarżą się na swój los, negatywnie wypowiadając się o mężczyznach: przestrzegają przed nimi. Nic dziwnego, że świat innej płci staje się zagrożeniem; po zawarciu znajomości pojawia się duży dystans intymny — np. kobieta nie pozwala się dotykać.

Lęk przed defloracją. Kobiety dowiadują się od innych kobiet, że błona dziewicza może być bardzo gruba i że bywają duże członki. Słyszą opowieści o horrorze początków współżycia, kiedy dominował ból, a kontakt kojarzył się z gwałtem. Kobiety nieuświadomione seksualnie, widząc członek w erekcji, są przekonane, że jest za duży (w przeszłości nazywano to „szokiem dziewicy w noc poślubną”). Zdarza się, że z powodu tego lęku unika się rozpoczęcia współżycia seksualnego wiele lat. Mam pacjentki, które po 10 latach małżeństwa nadal są dziewicami!

Lęki wskutek kompleksów. Tu wchodzą w grę kompleksy w rodzaju: nieatrakcyjny wygląd, nadwaga, brak doświadczenia seksualnego czy umiejętności w sztuce miłosnej, niezdolność do orgazmu. Kobiety boją się wówczas odrzucenia przez partnera, negatywnej oceny w roli kochanki, odkrycia braków w urodzie. I ociągają się z aktywnością seksualną, deklarują konieczność rozpoczęcia współżycia po ślubie (co — w ich przekonaniu — da im poczucie bezpieczeństwa). Inne podejmują współżycie w ciemnościach, pod kołdrą. Im bardziej zależy im na partnerze i im bardziej uchodzi on za doświadczonego seksualnie, tym większy lęk, że dozna on rozczarowania. I porzuci.

Lęk przed brakiem orgazmu. Jakieś 10 proc. kobiet nie ma orgazmu. Wiele z tego powodu ma obniżone poczucie wartości. Orgazm traktuje się i obecnie jako wyraz pełni wartości kobiety, konieczność. Nic dziwnego, że można z powodu jego braku odczuwać lęk przed odrzuceniem przez niezadowolonego partnera. Prowadzi to do — dość powszechnego w naszej obyczajowości erotycznej — udawania orgazmu. Po pewnym czasie takie „aktorstwo” zaczyna być jednak męczące.

Lęk przed brakiem orgazmu „pochwowego”. Nadal orgazm „pochwowy” (w trakcie stosunku) traktuje się jako normalny i właściwy. Takie przekonanie narzuca wielu mężczyzn. Do seksuologów przychodzą pacjentki z kompleksem braku „prawdziwego orgazmu” — ich partnerzy nie akceptują bowiem orgazmu łechtaczkowego. Pojawiła się i nowa kategoria pacjentek — z poczuciem własnej wartości, ambitnych, z sukcesami w pracy zawodowej, lubiących seks, mających powodzenie, orgazmy, ale odczuwających dyskomfort wskutek braku orgazmu „pochwowego”. Jest im konieczny dla dobrego samopoczucia. Nie ma znaczenia, że partner może być zadowolony ze współżycia i akceptuje orgazm „łechtaczkowy”. Niektóre próbowały wszystkiego — np. sprawdzania się z innymi mężczyznami, wibratorów, poradników sztuki miłosnej.

Lęk „stanę się nieatrakcyjna dla partnera”. Kobiety lękają się starzenia się, zmiany wyglądu ciała po porodach, zauroczenia partnera młodszymi wiekiem kobietami, znudzenia się nią. Tyle słyszą o romansach mężczyzn z tego powodu, że nastawiają się na kryzys. Niektóre z nich starają się przeciwdziałać — np. przez staranne dbanie o atrakcyjność, treningi w siłowniach, operacje plastyczne. Szczególnie zbliżający się wiek menopauzalny budzi tego typu obawy.

Lęk „namiętność zaniknie”. Dość powszechny stał się pogląd, że namiętność i pociąg fizyczny zaczynają wygasać po 2-3 latach; później dominują przyzwyczajenie i bylejakość seksualna. Może to prowadzić do poczucia nieuchronności zaniku namiętności i pogorszenia więzi seksualnej w związku. Wiele kobiet nadinterpretuje sygnały, zapowiadające taki kryzys — np. zmniejszenie częstotliwości kontaktów seksualnych, czułości i pieszczot ze strony partnera, jego chęci do seksu... Więź seksualna, opierająca się wyłącznie na „chemii seksu” rzeczywiście zaczyna się zmniejszać po 2-3 latach. Jeżeli jednak opiera się ona również na atrakcyjności fizycznej i psychicznej partnerów, urozmaicaniu sztuki miłosnej i dobrej więzi psychicznej — może trwać do późnego wieku. Dowód? Wyniki badań związków z bardzo długim stażem i w późnym wieku: atrakcyjna więź seksualna jest możliwa i po 70. roku życia!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.